Sprawa, która od miesięcy budziła spory na linii Warszawa–Budapeszt, właśnie nabrała nowego wymiaru.

Decyzja Budapesztu

Jak podaje „Rzeczpospolita”, Węgry cofnęły status uchodźcy trzem osobom związanym z obozem Prawa i Sprawiedliwości: byłemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze, byłemu wiceministrowi Marcinowi Romanowskiemu oraz Patrycji Koteckiej-Ziobro, żonie Ziobry.

Informację przekazał minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. „Otrzymałem pisemne potwierdzenie, że Węgry cofnęły status uchodźcy Marcinowi Romanowskiemu, Zbigniewowi Ziobrze i Patrycji Koteckiej-Ziobro” — oświadczył szef MSZ. Wraz ze statusem unieważnione zostały także dokumenty podróży tych osób.

Jak doszło do azylu

Przypomnijmy: Marcin Romanowski uzyskał na Węgrzech ochronę w grudniu 2024 roku, gdy w Polsce postawiono mu zarzuty w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro otrzymał status uchodźcy w styczniu 2026 roku, w czasie postępowań prowadzonych po zmianie rządu w Polsce.

Węgierski kontekst polityczny

W tle decyzji jest zmiana na węgierskiej scenie politycznej. Jak zauważa „Rzeczpospolita”, partia Tisza Pétera Magyara pokonała w wyborach Fidesz Viktora Orbána, a sam Magyar w kampanii zapowiadał cofnięcie azylu polskim politykom, argumentując, że udzielanie go osobom ściganym w innym kraju Unii szkodzi wiarygodności Węgier. Artykuł nie przesądza jednak wprost, czy formalne cofnięcie statusu jest już bezpośrednim skutkiem tej zmiany władzy.

Co to oznacza

Status uchodźcy chronił te osoby przed ewentualną ekstradycją do Polski — wobec Romanowskiego wystawiono europejski nakaz aresztowania (ENA). Cofnięcie ochrony może więc realnie zmienić ich sytuację prawną, choć o ewentualnej ekstradycji i tak decydowałyby dalsze procedury. Zarówno Ziobro, jak i Romanowski odpierają stawiane im zarzuty, twierdząc, że postępowania mają charakter polityczny; obowiązuje wobec nich domniemanie niewinności.

Dlaczego to ważne

To jeden z najgłośniejszych wątków sporu o praworządność i rozliczenia poprzedniej władzy. Decyzja Budapesztu — dotąd traktowanego jako „bezpieczna przystań” dla ściganych polityków PiS — może okazać się przełomem w tej sprawie i istotnie wpłynąć na jej dalszy bieg. Ostateczne rozstrzygnięcia pozostają jednak w rękach organów wymiaru sprawiedliwości.