Wakacyjny szczyt podróży kolejowych zbiega się w czasie z najtrudniejszymi dla torów warunkami. Efekt: pasażerowie częściej niż w innych miesiącach patrzą na tablice z rosnącymi opóźnieniami.
Lato bije w punktualność
W skali całego roku polskie pociągi pasażerskie jeżdżą dość punktualnie — w 2025 roku wskaźnik wyniósł ponad 91 proc., jak podaje Urząd Transportu Kolejowego. Ta średnia ukrywa jednak sezonowe dołki: latem, zwłaszcza w lipcu, punktualność spada, a liczba dużych opóźnień rośnie.
Najmocniej odczuwają to pasażerowie połączeń dalekobieżnych. Jak zwraca uwagę Rzeczpospolita, latem punktualność PKP Intercity potrafi spaść w okolice 73 proc. — czyli mniej więcej co czwarty ekspres jedzie z opóźnieniem. Dla porównania koleje aglomeracyjne, jak warszawska WKD, utrzymują wskaźniki bliskie 99 proc.
Upały wyginają szyny
Jednym z najmniej oczywistych winowajców jest temperatura. W upalne dni szyny nagrzewają się do kilkudziesięciu stopni, a tory bezstykowe rozszerzają się i mogą tracić prawidłową geometrię. By zapobiec wykolejeniom, zarządca infrastruktury wprowadza prewencyjne ograniczenia prędkości. Każde takie ograniczenie wydłuża przejazd i wywołuje opóźnienia wtórne na kolejnych stacjach — jeden zwolniony odcinek potrafi „rozłożyć” rozkład na całej trasie.
Remonty w szczycie sezonu
Drugim filarem letnich kłopotów są prace modernizacyjne. Lato to naturalny szczyt sezonu budowlanego na kolei — łatwiej remontować bez mrozów — ale pokrywa się to z wakacyjnym szczytem podróży. Stan infrastruktury z roku na rok się poprawia, a liczba ograniczeń prędkości spada, jednak skala prowadzonych jednocześnie inwestycji wciąż odbija się na rozkładach.
Wakacyjny tłok
Trzecia przyczyna jest najbardziej ludzka: latem Polacy masowo wsiadają do pociągów. Przeładowane składy dłużej stoją na stacjach, bo więcej osób wsiada i wysiada — a to bezpośrednio przekłada się na opóźnienia. Według danych UTK „lokowanie pasażerów” przy dużym natężeniu ruchu bywa jedną z najczęstszych pojedynczych przyczyn spóźnień w sezonie.
Co z tym zrobić
Rozwiązanie jest długofalowe: im więcej zmodernizowanych torów i mniej ograniczeń prędkości, tym mniejsza wrażliwość kolei na upały i remonty. Pasażerom planującym letnie podróże warto poradzić ostrożność przy biletach z krótkimi przesiadkami — zwłaszcza na trasach obsługiwanych przez pociągi dalekobieżne, gdzie letnia punktualność jest najniższa. Lepiej założyć większy zapas czasu, niż gonić przesiadkę, której pociąg już odjechał.



