Wbrew obrazkom z mediów społecznościowych, wakacje „w nieznane" to u nas wyjątek, a nie reguła.
Naród planistów
Jak wynika z danych przytaczanych przez Rzeczpospolitą, zdecydowana większość Polaków organizuje urlop z wyprzedzeniem, a na całkowicie spontaniczny wyjazd decyduje się tylko niewielki odsetek podróżnych. Planujemy nie tylko termin, ale i budżet — bo to właśnie koszty są dla wielu osób głównym ogranicznikiem. Wyjazd traktujemy jak inwestycję, którą warto dobrze przygotować.
Polska wciąż wygrywa
Krajowy charakter polskich wakacji potwierdzają kolejne badania. Według Forsala w 2026 roku wyjazd planuje zdecydowana większość Polaków, a najczęściej wybieranym kierunkiem pozostaje własny kraj — z morzem na czele. Rośnie też popularność domków i agroturystyki, będąca odpowiedzią na zmęczenie zatłoczonymi kurortami.
Zmienia się nie „czy", ale „jak"
Choć planowanie pozostaje regułą, jego charakter ewoluuje. Coraz częściej liczy się nie tylko cena, ale i atmosfera miejsca, estetyka obiektu czy możliwość odpoczynku z dala od tłumów. Część podróżnych przyznaje też, że na wybór wpływa to, jak miejsce prezentuje się na zdjęciach i w mediach społecznościowych — stąd pogoń za mniej oczywistymi, „fotogenicznymi" kierunkami.
Aplikacje przesuwają granicę
Paradoksalnie to technologia najbardziej zmienia rynek spontanicznych wyjazdów. Aplikacje rezerwacyjne pozwalają znaleźć nocleg w kilka minut, a ofertę last minute zarezerwować z telefonu w drodze. Dzięki temu nawet „planiści" zostawiają sobie margines elastyczności — finalną decyzję podejmują później, sprawdzając pogodę czy ceny tuż przed wyjazdem. Granica między starannym planem a improwizacją robi się coraz bardziej płynna.
Co z tego wynika
Obraz polskiego turysty to nie awanturnik z plecakiem, lecz świadomy organizator, który chce wiedzieć, na co wydaje pieniądze — ale jednocześnie ceni sobie coraz większą swobodę dzięki cyfrowym narzędziom. Spontaniczność nie znika; po prostu staje się „zaplanowaną" opcją, po którą sięgamy wtedy, gdy mamy na nią ochotę i budżet.



