Za powiedzeniem, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, kryje się bardzo realny szlak. Jak opisuje Rzeczpospolita, to Via Francigena, jedna z najważniejszych średniowiecznych dróg pielgrzymkowych Europy.

Droga z północy do Wiecznego Miasta

Via Francigena wiodła z Canterbury w Anglii aż do Rzymu, przecinając kontynent z północy na południe. Po drodze wędrowcy pokonywali kolejno tereny dzisiejszej Francji i Szwajcarii, by przez Alpy zejść na Półwysep Apeniński i dotrzeć do celu.

To była trasa licząca setki, a w praktyce około dwóch tysięcy kilometrów, zależnie od wariantu. Nie chodziło jednak wyłącznie o pielgrzymów. Szlakiem podróżowali też kupcy i posłańcy, a droga łączyła odległe zakątki chrześcijańskiej Europy z jej duchowym centrum.

Zapiski arcybiskupa Sigerica

Kluczową postacią dla historii szlaku jest Sigeric, arcybiskup Canterbury. W X wieku, około 990 roku, udał się on do Rzymu, by odebrać z rąk papieża paliusz, insygnium swojej godności.

Wyjątkowa jest jednak nie sama podróż, lecz to, że jej przebieg został spisany. Zachowany wykaz kolejnych etapów drogi powrotnej Sigerica to jeden z najcenniejszych dokumentów, który pozwala odtworzyć przebieg trasy i uchodzi za jej najstarszy przewodnik.

Wędrówka na miarę epoki

Przejście całej Via Francigeny było przedsięwzięciem na wiele tygodni. Pielgrzymi pokonywali dziennie kilkanaście do dwudziestu kilometrów, nocując w klasztornych schroniskach i przydrożnych gospodach.

Średniowieczna Europa nie była przy tym miejscem bezpiecznym dla podróżnych. Wędrowcom groziły napady, trudne przeprawy przez rzeki i góry, a także zwykłe niebezpieczeństwa długiej drogi. Mimo to szlak przez wieki tętnił życiem.

Drugie życie szlaku

Z czasem znaczenie Via Francigeny malało, ustępując innym trasom i sposobom podróżowania. Dziś jednak droga przeżywa odrodzenie. W 1994 roku Rada Europy uznała ją za jeden ze swoich szlaków kulturowych, stawiając ją obok słynnego Camino de Santiago.

Współcześnie Via Francigena przyciąga pieszych wędrowców z całego świata. Jedni idą nią z pobudek religijnych, inni w poszukiwaniu ciszy i kontaktu z historią, a jeszcze inni dla samej przyjemności wielodniowej wędrówki przez malownicze krajobrazy, w tym słynną toskańską Val d'Orcia.