Jedna z najważniejszych rzek Europy Środkowej zmaga się z rekordowo niskim stanem wody. Jak podaje Bankier.pl, poziom Dunaju na Węgrzech spadł do historycznego minimum, co odbija się na żegludze i turystyce.
Rekordowo płytko
Najniższy odczyt zanotowano w Bai na południu Węgier, gdzie Dunaj miał zaledwie 25 centymetrów. To nowy rekord, niższy od poprzedniego wynoszącego 27 centymetrów.
Niskie stany widać także w innych punktach. W Budapeszcie poziom wody wyniósł 41 centymetrów, tylko nieznacznie powyżej rekordu sprzed ośmiu lat, a w Ostrzyhomiu na północy kraju rzeka sięgała 11 centymetrów poniżej stałego punktu odniesienia. Jak zaznacza Bankier.pl, to element długoterminowego trendu spadku poziomu wody.
Turystyka pod kreską
Najbardziej odczuwa to branża turystyczna. Z powodu niskiego stanu wody część jednostek utknęła w trasie lub czeka w portach, zamiast wozić pasażerów.
To poważny problem, bo rejsy wycieczkowe są, jak podkreśla operator, najważniejszym gospodarczo segmentem węgierskiej żeglugi. Węgierski operator rejsów MAHART-PassNave, którego prezes Laszlo Somodi wypowiada się o skali zjawiska, wskazuje, że z międzynarodowych rejsów po Dunaju korzysta rocznie około 600 tysięcy pasażerów.
Żegluga w zawieszeniu
Niski poziom wody uderza nie tylko w turystów, ale też w codzienne funkcjonowanie żeglugi. Płytka rzeka ogranicza możliwość bezpiecznego pływania, wymusza ostrożność i zakłóca rozkłady rejsów.
Dla przewoźników oznacza to realne straty i niepewność, jak długo potrwają utrudnienia. Wiele zależy od pogody i tego, czy nadejdą opady, które podniosą poziom rzeki.
Szerszy kontekst
Kłopoty Dunaju wpisują się w szerszy obraz zmagań Europy z suszami i upałami. Coraz częstsze okresy niedoboru wody pokazują, jak wrażliwy na warunki pogodowe jest transport rzeczny, uchodzący skądinąd za ekologiczny i oszczędny.
Rekord na Dunaju to sygnał, że infrastruktura oparta na rzekach musi liczyć się z coraz bardziej kapryśnym klimatem. Bez wody nawet największe rzeki przestają spełniać swoją transportową rolę.



