Polskie kształcenie zawodowe czeka jedna z większych w ostatnich latach aktualizacji. Zmiany mają nadgonić to, czego od lat domaga się rynek pracy.

Co i kiedy się zmienia

Jak podaje Rzeczpospolita, Ministerstwo Edukacji Narodowej wprowadza od 1 września 2026 roku nowe zawody i zaktualizowane podstawy programowe w szkolnictwie branżowym. Nowe kierunki będą uruchamiane w klasach pierwszych, a system kształcenia zawodowego obejmuje w Polsce ponad 1,2 miliona uczniów.

Cyberbezpieczeństwo, optoelektronika, zieleń miejska

Wśród nowości najgłośniejszy jest technik cyberbezpieczeństwa — zawód postulowany przez branżę IT i instytucje publiczne, wprowadzany na poziomie technikum. To sygnał, że kadrę do ochrony infrastruktury cyfrowej Polska zaczyna kształcić już w szkole średniej.

Rozbudowana jest też oferta w obszarze optoelektroniki i mechaniki precyzyjnej (m.in. monter i technik optoelektroniki, technik optyki okularowej) oraz w branży ogrodniczo-florystycznej — od asystenta florystycznego po technika architektury krajobrazu i arborystyki, czyli specjalistę od pielęgnacji i wycinki drzew. To odpowiedź na realny niedobór fachowców w miastach inwestujących w zieleń.

Reforma modernizuje również istniejące podstawy programowe — m.in. w transporcie drogowym (uwzględnienie pojazdów elektrycznych), lotniczym oraz w zawodach medycznych.

Stare kierunki wygaszane

Wraz z nowymi zawodami część dotychczasowych jest wygaszana — szkoły nie będą już prowadzić do nich rekrutacji, ale uczniowie w trakcie nauki dokończą ją na starych zasadach. Nowe specjalności mają zastępować dawne i poszerzać je o aktualne kompetencje.

Samorządy: jest cel, są też obawy

Deklarowanym celem reformy jest zamknięcie luki między tym, czego uczą szkoły, a tym, czego szuka rynek — od IT, przez ochronę zdrowia, po zieleń miejską. Jak jednak zauważa Portal Samorządowy, samorządy prowadzące szkoły zgłaszały zastrzeżenia: nowe kierunki wymagają doposażenia pracowni i pozyskania nauczycieli o odpowiednich kwalifikacjach, co przy obecnym niedoborze kadry bywa trudne. Realny obraz reformy pokaże dopiero wrzesień — gdy okaże się, ile szkół faktycznie uruchomi nowe klasy.