Polskie wybrzeże stało się na jeden wieczór miejscem dyplomacji najwyższego szczebla — i to w gronie najbliższych sojuszników z regionu.

Pięciu przywódców przy jednym stole

Jak podaje Rzeczpospolita, w sobotni wieczór 28 czerwca w Juracie spotkali się prezydenci pięciu państw: gospodarz Karol Nawrocki, Gitanas Nausėda (Litwa), Edgars Rinkēvičs (Łotwa), Alar Karis (Estonia) oraz Nicușor Dan (Rumunia). Spotkanie miało charakter nieformalny — taka formuła pozwala na swobodniejszą, mniej skrępowaną protokołem wymianę zdań. Przed rozmowami w rezydencji prezydenckiej goście odwiedzili Port Wojenny w Gdyni.

Bezpieczeństwo regionu na pierwszym planie

Rozmowy zdominował temat bezpieczeństwa w cieniu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Prezydenci omawiali m.in. sytuację w rejonie Morza Bałtyckiego i Morza Czarnego, zagrożenia hybrydowe na wschodniej granicy NATO, wzmacnianie obrony powietrznej oraz relacje transatlantyckie. To agenda, która łączy interesy wszystkich pięciu państw — leżących na flance Sojuszu najbardziej narażonej na rosyjską presję.

Wspólne stanowisko przed Ankarą

Spotkanie w Juracie miało też wymiar przygotowawczy. Przywódcy uzgadniali wspólne stanowiska przed szczytem NATO, zaplanowanym na 7 i 8 lipca w Ankarze. Prezydent Litwy Gitanas Nausėda odwołał się do wspieranych inicjatyw wzmacniania flanki wschodniej — m.in. „Eastern Flank Watch", „Baltic Defense Line" i „Eastern Shield". Skoordynowany głos kilku państw regionu ma większą siłę przebicia na forum całego Sojuszu niż pojedyncze postulaty.

Polska jako gospodarz dialogu

Zorganizowanie takiego spotkania przez nowego prezydenta Polski wpisuje się w rolę Warszawy jako jednego z głównych ośrodków regionalnego dialogu o bezpieczeństwie. Nieformalne szczyty, bez sztywnych protokołów i wiążących deklaracji, służą budowaniu zaufania i uzgadnianiu kierunków — a ich efekty bywają widoczne dopiero później, na większych forach. W obliczu wojny tuż za wschodnią granicą taka koordynacja w gronie sąsiadów ma dla Polski wymierne znaczenie.