Temat stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce wraca z nową siłą — choć wciąż jesteśmy na etapie rozmów, a nie decyzji.

Postulat, nie fakt dokonany

Jak podaje Rzeczpospolita, Polska zabiega o utworzenie stałej bazy sił zbrojnych USA na swoim terytorium. Jak relacjonuje Notes From Poland, strona polska wystąpiła z formalną propozycją w tej sprawie, a Pentagon wyraził zainteresowanie ofertą. To jednak wciąż negocjacje — amerykański resort obrony analizuje m.in. potrzebne siły i logistykę, a ostatecznej zgody na utworzenie stałej bazy jeszcze nie wydano. Innymi słowy: jest pozytywny sygnał, ale nie przesądzenie.

Spotkanie na szczycie

Stan rozmów był tematem spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z wicepremierem i szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Obaj politycy — mimo różnic w innych sprawach — w kwestii wzmacniania obecności USA mówią podobnym głosem, traktując ją jako element gwarancji bezpieczeństwa. Strona polska przedstawia stałą bazę jako naturalne wzmocnienie wschodniej flanki NATO.

Jak jest dziś

Obecnie w Polsce stacjonuje kilka–kilkanaście tysięcy amerykańskich żołnierzy, ale w przeważającej części w trybie rotacyjnym — kontyngenty się wymieniają, brakuje stałego garnizonu w klasycznym rozumieniu. Wyjątkiem jest wysunięte dowództwo V Korpusu Armii USA z siedzibą w Camp Kościuszko w Poznaniu, pełniące funkcje dowodzenia i koordynacji. Stała baza oznaczałaby trwałą, a nie okresową, obecność.

Dlaczego to ważne

Dla Polski trwała obecność USA to kwestia bezpieczeństwa w obliczu zagrożenia ze wschodu i wojny w Ukrainie. Według sondaży pomysł stałej bazy cieszy się w polskim społeczeństwie wysokim poparciem. Trzeba jednak pamiętać, że taka decyzja wiąże się z kosztami i zobowiązaniami po obu stronach, a finalny kształt — lokalizacja, skala, finansowanie — wymagałby jeszcze szczegółowych ustaleń. Najbliższe tygodnie rozmów z Pentagonem pokażą, czy zainteresowanie przerodzi się w konkretne porozumienie.