Bywa, że najlepiej strzeżone sekrety zdradza zupełnie niewinny szczegół. Tym razem był nim wpis na profilu społecznościowym warsztatu samochodowego, który pochwalił się wykonaną usługą — i przy okazji ujawnił, czyim autem się zajmował.
Co ujawniło zdjęcie
Na fotografii opublikowanej przez warsztat widać pracownika firmy pozującego u boku Andrzeja Dudy przy ciemnym, sportowym samochodzie. W opisie padła konkretna informacja: ekipa zajęła się Porsche należącym do byłego prezydenta, wykonując kompleksowe polerowanie reflektorów.
Według ustaleń Wirtualnej Polski chodzi o Porsche Boxster 981 — model produkowany w latach 2012–2016. Co ciekawe, pierwsze doniesienia mówiły o flagowym Porsche 911 i część mediów wciąż podaje ten model; rozbieżność co do dokładnej wersji nie została jednoznacznie rozstrzygnięta. Pewne jest natomiast, że chodzi o sportowe Porsche.
Jak sprawa wyszła na jaw
O tym, że Andrzej Duda miał kupić sportowe Porsche, jako pierwsi mówili dziennikarze śledczy — Mariusz Gierszewski (Radio ZET) oraz Dominika Długosz (Newsweek) — w swoim podcaście. Zdjęcie z warsztatu stało się natomiast wizualnym potwierdzeniem tych doniesień, bo pokazało byłego prezydenta przy konkretnym aucie.
Warto zaznaczyć, że oficjalnego potwierdzenia ze strony samego Andrzeja Dudy nie ma. Informacja o właścicielu opiera się na publicznym wpisie warsztatu oraz ustaleniach dziennikarzy — należy ją więc traktować jako wysoce prawdopodobną, ale niepotwierdzoną przez zainteresowanego.
Życie po prezydenturze
Drugą kadencję Andrzej Duda zakończył w 2025 roku. Zakup sportowego auta dobrze wpisuje się w nowy rozdział — życie poza kurtyną oficjalnych obowiązków, bez kolumny pancernych limuzyn i ochrony. Porsche Boxster 981 to klasyczny dwumiejscowy roadster z centralnie umieszczonym silnikiem — auto cenione przez entuzjastów za prowadzenie, a jednocześnie znacznie bardziej „przyziemne" cenowo niż legendarne 911. To raczej spełnienie pasji niż ostentacyjny luksus.
Bez sensacji
Kupno używanego auta sportowego przez osobę prywatną — a Andrzej Duda jest dziś osobą prywatną — to żadna afera, lecz raczej ciekawostka. Cała historia ma w sobie sporo uroku: o nowym nabytku byłego prezydenta świat dowiedział się nie z oświadczenia, lecz z dumnego wpisu warsztatu, który po prostu pochwalił się dobrze wykonaną robotą.



