Wojna o imperium Zygmunta Solorza przeniosła się na salę walnego zgromadzenia — i przyniosła biznesmenowi kolejną porażkę.
Jednomyślna odmowa
Jak podaje Rzeczpospolita, akcjonariusze Elektrimu jednomyślnie odmówili udzielenia absolutorium Zygmuntowi Solorzowi za pełnienie funkcji przewodniczącego rady nadzorczej przez większą część 2025 roku. To rzadka sytuacja — zwłaszcza wobec osoby przez lata uznawanej za wszechwładnego właściciela grupy.
Czym jest absolutorium
Absolutorium to uchwała walnego zgromadzenia, którą akcjonariusze formalnie akceptują (lub nie) sposób, w jaki dana osoba wykonywała swoje obowiązki w zarządzie albo radzie nadzorczej w danym roku. Sama w sobie jest przede wszystkim oceną, ale jej brak ma ciężar: to publiczny sygnał braku zaufania, który może otwierać drogę do dalszych kroków, w tym roszczeń wobec danej osoby. Odmowa absolutorium prezesowi czy szefowi rady jest więc mocnym gestem.
Tło: spór o rodzinne imperium
Decyzja nie zapadła w próżni. Jak zaznacza „Rzeczpospolita”, w tle jest spór o sukcesję i kontrolę nad biznesowym imperium Solorza. Mniejszościowi akcjonariusze — działający w ramach porozumienia (PAE) — od dłuższego czasu zarzucają biznesmenowi „wyprowadzanie majątku” z Elektrimu i domagają się zbadania transakcji oraz wycen aktywów w grupie.
Odmowa absolutorium jest więc nie tyle jednorazowym incydentem, ile kolejnym etapem szerszego konfliktu, który od miesięcy toczy się wokół spółek związanych z Solorzem.
Co dalej
Brak absolutorium sam w sobie nie odsuwa nikogo od władzy, ale zmienia układ sił i wzmacnia pozycję tych, którzy domagają się rozliczeń. Dla Solorza to sygnał, że dotychczasowa dominacja w jego własnych spółkach przestała być oczywista. Kolejne walne zgromadzenia i ewentualne audyty pokażą, czy spór skończy się na symbolicznych gestach, czy przełoży się na realne zmiany w zarządzaniu grupą i jej majątkiem. Dla rynku to jedna z najciekawszych korporacyjnych rozgrywek ostatnich miesięcy.



