Obraz polskiego domu zmienia się szybciej, niż mogłoby się wydawać. Model wielopokoleniowy — rodzice, dzieci, a często i dziadkowie pod jednym dachem — powoli odchodzi do przeszłości. Coraz częściej w mieszkaniu mieszka jedna osoba.

Co trzeci adres

Jak podaje Bankier.pl, powołując się na analizy oparte na danych Eurostatu, odsetek gospodarstw jednoosobowych w Polsce wzrósł z około 22 proc. w połowie poprzedniej dekady do mniej więcej 35 proc. obecnie. To ogromna zmiana w stosunkowo krótkim czasie — i sygnał, że samotne zamieszkiwanie przestało być marginesem, a stało się jednym z dominujących modeli.

Młodzi się usamodzielniają, seniorzy zostają sami

Zmianę widać na obu krańcach skali wieku. Z jednej strony młodzi dorośli częściej niż dawniej zakładają własne, samodzielne gospodarstwa — choć pod tym względem Polska wciąż jest poniżej średniej unijnej. Z drugiej — rośnie liczba seniorów mieszkających samotnie. Starzenie się społeczeństwa i wydłużająca się długość życia sprawiają, że coraz więcej osób po stracie partnera spędza ostatnie lata bez bliskich pod jednym dachem; współzamieszkiwanie pokoleń, niegdyś norma, staje się rzadkością.

Mniej rodzin z dziećmi

Równolegle kurczy się udział gospodarstw z dziećmi, a tradycyjne, liczne układy rodzinne ustępują miejsca mniejszym. To część szerszego, europejskiego trendu: jak wynika z danych Eurostatu, jednoosobowe gospodarstwa bez dzieci są dziś najszybciej rosnącą kategorią w całej Unii.

Dlaczego mieszkamy sami

Przyczyny splatają ekonomię z kulturą. Młode pokolenie ceni niezależność i własną przestrzeń. Rośnie mobilność zawodowa — ludzie przeprowadzają się za pracą, często samotnie, a rodzinne sieci rozciągają się na setki kilometrów. Spada dzietność. A demografia robi swoje: im starsze społeczeństwo, tym więcej osób mieszkających w pojedynkę.

Skutki: presja na małe mieszkania i usługi

Ta zmiana ma twarde konsekwencje gospodarcze. Rosnąca liczba singli napędza popyt na kawalerki i kompaktowe mieszkania, na co od lat reagują deweloperzy. Słabnące więzi rodzinne oznaczają też większe obciążenie instytucji publicznych — żłobków, opieki nad seniorami, służby zdrowia — bo coraz częściej tej opieki, którą dawniej zapewniała rodzina, musi dostarczyć państwo lub rynek.

Polska wciąż nie jest europejskim liderem samotnego zamieszkiwania — w krajach skandynawskich czy w Niemczech jednoosobowe gospodarstwa stanowią ponad 40 proc. ogółu. Ale kierunek jest ten sam, a tempo zmian — wyraźne. W coraz większej liczbie polskich mieszkań wieczorem zapala się jedno światło.