Głośny spór w środowisku sędziowskim znalazł swój sądowy epilog, choć nie taki, jakiego chciała jedna ze stron. Jak podaje Rzeczpospolita, Sąd Najwyższy odmówił uchylenia immunitetu Piotrowi Schabowi, o co chodziło w sprawie podejrzenia pomówienia ministra Waldemara Żurka.
Kto jest kim w tej sprawie
Piotr Schab to sędzia, który pełnił funkcję rzecznika dyscyplinarnego sędziów w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Był jedną z kluczowych postaci ówczesnego modelu odpowiedzialności dyscyplinarnej w sądownictwie.
Po drugiej stronie sporu jest Waldemar Żurek, wcześniej sędzia sądu okręgowego w Krakowie i członek Krajowej Rady Sądownictwa w latach 2012-2018, a obecnie minister sprawiedliwości. To spotkanie dwóch osób z przeciwnych stron trwającego od lat sporu o wymiar sprawiedliwości.
O co poszło
Sprawa sięga konferencji prasowej z maja 2022 roku. Schab publicznie stwierdził wówczas, że Żurek miał dopuścić się fałszowania orzeczeń, wskazując co najmniej 64 sprawy, w których jako członek KRS miał podać nieprawdziwą datę wydania orzeczenia.
Żurek konsekwentnie zaprzeczał tym zarzutom, określając je jako polityczne. Po jego zawiadomieniu prokuratura zajęła się sprawą, a Prokuratura Krajowa złożyła w styczniu 2026 roku wniosek o uchylenie Schabowi immunitetu. To warunek konieczny, by móc postawić sędziemu zarzuty karne o pomówienie.
Dlaczego Sąd Najwyższy odmówił
Sąd Najwyższy, w osobie sędziego Zbigniewa Korzeniowskiego, uznał, że nie ma wystarczających podstaw do uchylenia immunitetu. W uzasadnieniu przyznał, że na konferencji „zostało za dużo powiedziane", ale ocenił, że nie sięga to progu uzasadniającego postępowanie karne.
Kluczowym argumentem było wskazanie różnicy w specjalizacji. Schab jako karnista mógł, zdaniem sądu, błędnie ocenić znaczenie technicznych detali typowych dla prawa cywilnego, w tym roli daty orzeczenia. Sąd przypomniał w tym kontekście, że również prawnicy popełniają błędy.
Szerszy kontekst
Decyzja wpisuje się w niezakończony spór o praworządność i o rozliczenie zmian w sądownictwie z ostatnich lat. Z jednej strony mamy przedstawiciela dawnego systemu dyscyplinarnego, z drugiej ministra reprezentującego obecną władzę, który sam był jednym z symboli sprzeciwu wobec tamtych reform.
To, że Sąd Najwyższy nie znalazł podstaw do uchylenia immunitetu, nie kończy politycznego wymiaru sporu, a raczej go podsyca. Pokazuje też, jak trudne i drażliwe pozostają sprawy, w których wymiar sprawiedliwości musi oceniać zachowania samych sędziów uwikłanych w konflikt o kształt sądownictwa.



