Wprowadzenie nowej formalności przy podróżach do Europy znów się przesuwa. Jak podaje Rzeczpospolita, Bruksela opóźnia start systemu ETIAS, przez co część podróżnych na razie uniknie nowej opłaty.
Czym jest ETIAS
ETIAS to elektroniczny system autoryzacji podróży, przypominający amerykański ESTA. Osoby nim objęte będą musiały przed wyjazdem do strefy Schengen wypełnić wniosek online i uzyskać zgodę na wjazd. System ma służyć bezpieczeństwu i lepszej kontroli tego, kto przekracza zewnętrzne granice Unii.
Za autoryzację trzeba będzie zapłacić 20 euro. To niby niewiele, ale dla rodzin czy osób często podróżujących każda dodatkowa opłata i formalność ma znaczenie.
Kogo dotyczy, a kogo nie
I tu najważniejsze wyjaśnienie dla polskich czytelników. ETIAS dotyczy podróżnych spoza Unii Europejskiej, którzy dziś mogą wjeżdżać do niej bez wiz. Mowa o obywatelach około miliarda z kilkuset milionów osób z takich krajów jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania czy Kanada.
Polacy, jako obywatele Unii Europejskiej, nie są objęci ETIAS. Nie będziemy musieli ani płacić 20 euro, ani składać wniosku przed wyjazdem do innych krajów UE. System nie zmienia więc sytuacji polskich podróżnych, choć często jest mylnie kojarzony z dodatkowym obciążeniem także dla nas.
Dlaczego kolejne opóźnienie
Powodem przesunięcia są problemy z innym, powiązanym systemem, czyli EES (Entry-Exit System). To system rejestrujący wjazdy i wyjazdy osób spoza UE, wymagający między innymi skanowania odcisków palców i zdjęcia twarzy na granicy.
Jego wdrażanie już teraz powoduje długie kolejki na lotniskach i przejściach granicznych. W tej sytuacji dokładanie kolejnego systemu, ETIAS, mogłoby te kolejki jeszcze wydłużyć. Jak ujął to jeden z unijnych urzędników, najpierw trzeba uporać się z EES, zanim doda się rozwiązanie, które podwoiłoby zatory.
Kiedy system w końcu ruszy
Na razie pewne jest jedno: start ETIAS jeszcze w 2026 roku jest, jak określono, iluzoryczny. Agencja eu-LISA, odpowiedzialna za wielkie unijne systemy informatyczne, ma wrócić do sprawy na spotkaniu we wrześniu, gdzie ustalony ma być nowy harmonogram.
To oznacza, że objęci systemem podróżni zyskują dodatkowy czas, zanim czekać ich będzie opłata i procedura rejestracji. Dla Polaków zmiana i tak pozostaje neutralna, ale warto znać zasady, choćby po to, by planując wyjazdy z osobami spoza UE wiedzieć, jakie formalności ich w przyszłości czekają.



