Operat szacunkowy to dla banku jeden z kluczowych dokumentów przy kredycie hipotecznym. Sprawa z Podlasia pokazuje, co się dzieje, gdy taka wycena mija się z rzeczywistością.
Wyrok
Jak podaje Rzeczpospolita, Sąd Rejonowy w Białymstoku skazał dwoje rzeczoznawców majątkowych za poświadczanie nieprawdy w operatach szacunkowych. Według doniesień zapadły kary kilku miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywny, a dodatkowo sąd orzekł wobec nich zakaz wykonywania zawodu. Wyrok nie jest prawomocny — przysługuje od niego apelacja.
Na czym polegał proceder
Jak relacjonuje WNP, chodziło o zawyżanie wartości nieruchomości w wycenach sporządzanych kilkanaście lat temu, które trafiały następnie do banków jako podstawa decyzji kredytowych. Operat zawyżający wartość zabezpieczenia sprawia, że kredytodawca działa w błędnym przekonaniu co do realnej wartości nieruchomości — a to otwiera drogę do nadużyć i kredytów bez adekwatnego pokrycia.
Skala rozbieżności
Według ustaleń, które przytaczają media, różnice między wycenami a rzeczywistą wartością rynkową bywały drastyczne — od kilkudziesięciu procent po wielokrotność realnej ceny. W jednym z opisywanych przypadków działkę wycenioną w operacie na kilka milionów złotych biegły sądowy oszacował na ułamek tej kwoty. (Konkretne liczby pochodzą z doniesień medialnych i ustaleń biegłych w tej sprawie.)
Dlaczego to istotne
Sprawa jest sygnałem dla całej branży wycen, która opiera się na zaufaniu: banki, sądy i klienci polegają na rzetelności operatów. Nadużycia w tym obszarze uderzają nie tylko w pojedyncze instytucje, ale i w wiarygodność zawodu. Pokazuje też, że tego typu przestępstwa bywają wykrywane z dużym opóźnieniem — od zdarzeń do wyroku mija nieraz wiele lat, bo ustalenie rzeczywistych wartości i zamiaru wymaga żmudnego postępowania. Ostateczne rozstrzygnięcie zależy teraz od ewentualnej apelacji.



