Wiek pracowników potrafi bardzo różnić się w zależności od branży — a nowe dane pokazują to wyjątkowo dobitnie.

Skąd te dane

Jak podaje „Rzeczpospolita”, Główny Urząd Statystyczny przygotował eksperymentalną analizę zawodów na polskim rynku pracy. Objęła ona 14,1 mln pracujących na umowach o pracę oraz 1,4 mln zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych — według stanu na koniec 2024 roku.

Najstarsi: medycyna i sądy

Najstarszą grupą zawodową są lekarze specjaliści — ich średni wiek to 56 lat, a niemal połowa przekroczyła 60. rok życia. Niewiele młodsi są lekarze dentyści (średnio 55 lat), a także pielęgniarki, sędziowie (po ok. 51 lat) czy pracownicy ochrony (ok. 52 lat).

Szczególnie niepokojąco wygląda zaplecze kadrowe medycyny: na 86,7 tys. lekarzy specjalistów przypada niespełna 55 tys. młodych lekarzy bez specjalizacji. To zapowiedź luki pokoleniowej, gdy starsze roczniki zaczną odchodzić na emeryturę.

Najmłodsi: gastronomia i usługi

Na drugim biegunie są pracownicy branży fast food — najmłodsza grupa ze średnią 29 lat; połowa z 31,6 tys. zatrudnionych nie ukończyła 25 lat. Do najmłodszych zawodów należą też m.in. modele, personel pokładowy (stewardessy i stewardzi) czy kelnerzy — w tej ostatniej grupie (36,5 tys. osób) połowa ma mniej niż 31 lat.

Nie tylko wiek: cień automatyzacji

Analiza GUS zwraca też uwagę na inne zjawisko: ponad 640 tys. pracowników wykonuje zawody o wysokim ryzyku automatyzacji. Co istotne, 77 proc. z nich to kobiety, a średnia wieku w tej grupie wynosi 40 lat.

Dlaczego to ważne

Ten „portret wiekowy” rynku pracy to nie ciekawostka, lecz sygnał o realnych wyzwaniach. Starzenie się kadr w ochronie zdrowia oznacza ryzyko przyszłych braków lekarzy i pielęgniarek — a więc problem, który prędzej czy później dotknie pacjentów. Z kolei „młode” branże usługowe pokazują, gdzie wchodzą na rynek najmłodsi. Dla decydentów to wskazówka, w których zawodach najpilniej trzeba zadbać o dopływ nowych pracowników i o warunki, które zatrzymają ich w kraju.