W Turcji ruszył proces, który obserwuje cały kraj. Jak podaje TVN24, przed sądem stanął burmistrz Stambułu Ekrem Imamoglu, a grożąca mu kara sięga w sumie 2352 lat więzienia. To najgłośniejsza sprawa polityczna ostatnich lat nad Bosforem.
Kim jest Ekrem Imamoglu
Imamoglu od 2019 roku jest burmistrzem Stambułu, największego miasta Turcji. Należy do opozycyjnej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP) i został oficjalnie namaszczony na jej kandydata w wyborach prezydenckich zaplanowanych na 2028 rok. Tym samym stał się głównym rywalem urzędującego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana.
Rosnąca popularność burmistrza i jego silne poparcie w Stambule sprawiły, że wielu komentatorów uznaje go za najpoważniejsze polityczne zagrożenie dla obozu władzy. To właśnie w tym kontekście odczytywana jest cała sprawa sądowa.
Ogromny akt oskarżenia
Skala zarzutów jest bezprecedensowa. Akt oskarżenia liczy około 3900 stron i obejmuje 142 zarzuty. Najpoważniejszy z nich dotyczy kierowania organizacją przestępczą, ale w dokumencie znalazły się także oskarżenia o nieprawidłowości w zarządzaniu miastem, o szpiegostwo oraz kwestia dotycząca ważności jego dyplomu uniwersyteckiego.
Prokuratura wnosi o kary, które po zsumowaniu sięgają od 828 do 2352 lat więzienia. Tak astronomiczne liczby wynikają z połączenia maksymalnych wymiarów kary za poszczególne zarzuty. Sprawa toczy się w istocie w trzech odrębnych procesach: głównym, dotyczącym zarządzania miastem, oraz osobnych, dotyczących szpiegostwa i dyplomu.
Aresztowanie i fala protestów
Imamoglu został zatrzymany 19 marca 2025 roku pod zarzutami korupcyjnymi i przebywa w areszcie w więzieniu Silivri pod Stambułem. Jego aresztowanie wywołało największą od ponad dekady falę protestów w Turcji. Na ulice wyszły tłumy, a opozycja uznała zatrzymanie za polityczną próbę wyeliminowania niewygodnego kandydata jeszcze przed wyborami.
Znamienne jest, że mimo pozostawania w areszcie Imamoglu został kandydatem opozycji na prezydenta. Dla jego zwolenników to dowód determinacji, dla władz element sporu, w którym zapewniają one o pełnej niezależności wymiaru sprawiedliwości.
Spór o praworządność
Proces Imamoglu wykracza daleko poza jedną osobę. Dla opozycji i części obserwatorów międzynarodowych to test stanu tureckiej demokracji i niezależności sądów. Rząd konsekwentnie odrzuca zarzuty o polityczne tło sprawy, przekonując, że oskarżenia opierają się na solidnych dowodach.
Bez względu na wynik, sam rozmach postępowania i wysokość grożących kar sprawiają, że sprawa stała się symbolem napięcia między władzą a opozycją w Turcji. Jej finał będzie miał znaczenie nie tylko dla przyszłości Imamoglu, ale i dla całego układu politycznego przed wyborami w 2028 roku.



