Gdy walą się budynki, a pod tonami betonu zostają uwięzieni ludzie, liczy się każda minuta. Po tragicznych trzęsieniach ziemi w Wenezueli na ratunek ruszyły psy, których węch okazał się bezcenny.
Kataklizm w Wenezueli
Do katastrofy doszło 24 czerwca, gdy kraj nawiedziły dwa silne wstrząsy, o magnitudzie 7,2 oraz 7,5. Skutki okazały się tragiczne: jak podano, zginęło co najmniej 2954 osób, a wiele budynków legło w gruzach. Przy takiej skali zniszczeń poszukiwanie żywych pod zawaliskami stało się wyścigiem z czasem.
Węch, który ratuje życie
Do pomocy ruszyła prawdziwa międzynarodowa armia czworonogów. Na gruzowiskach pracowało około 137 psów z zespołów z ponad dwudziestu państw, między innymi z Argentyny, Salwadoru, Meksyku, Kolumbii, Hiszpanii, Czech, Jordanii, Portugalii i Słowacji.
Psy ratownicze potrafią to, czego nie zrobi żadna maszyna: dzięki niezwykle czułemu węchowi wyczuwają zapach żywego człowieka nawet głęboko pod gruzami. Wciskają się w szczeliny i tunele niedostępne dla ludzi, a gdy wyczują oznaki życia, sygnalizują ratownikom miejsce, w którym trzeba kopać. W warunkach, gdy każda godzina zmniejsza szanse uwięzionych, taka umiejętność bywa różnicą między życiem a śmiercią.
Bohaterowie z imionami
Wśród ratowników szybko wyłonili się prawdziwi bohaterowie. Border collie o imieniu Tsunami zlokalizował 25 osób. Belgijski owczarek malinois Bart z Argentyny odnalazł dwoje żywych dzieci i pomógł wskazać sześć ofiar. Mali z Meksyku doprowadził ratowników do uwięzionych ludzi, a w akcji brały udział także inne czworonogi, jak Rambo z Salwadoru, meksykańskie Orly i Balam, kolumbijski Dastan czy hiszpańskie Ivi i Tina.
Każdy z tych psów to efekt lat żmudnego szkolenia, podczas którego zwierzę uczy się zachować spokój i skupienie w warunkach chaosu, hałasu i niebezpieczeństwa. Dla przewodników to partnerzy, którym ufa się bezgranicznie.
Więcej niż maszyna
Choć technika oferuje coraz lepsze narzędzia, drony czy kamery termowizyjne, wciąż nie potrafią zastąpić psa. To połączenie czułego węchu, inteligencji i zdolności do współpracy z człowiekiem sprawia, że czworonożni ratownicy pozostają niezastąpieni. Historia z Wenezueli po raz kolejny pokazała, że w najtrudniejszych chwilach to właśnie one potrafią przywrócić nadzieję rodzinom czekającym na wieści spod gruzów.



