Polska Marynarka Wojenna wysyła jeden ze swoich najnowocześniejszych okrętów na wody, po których do tej pory jednostki tej klasy nie pływały w barwach sojuszu.

Pod flagą NATO

Jak podaje serwis Radar „Rzeczpospolitej”, niszczyciel min ORP Mewa dołączył do Stałego Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej NATO — Grupa 1 (SNMCMG1). Misja potrwa od 1 lipca do 31 grudnia 2026 roku, a rejon działania obejmie Morze Bałtyckie, Morze Północne, Morze Norweskie oraz Ocean Atlantycki.

To wydarzenie o wymiarze symbolicznym: jak podkreśla źródło, jest to pierwszy w historii udział jednostki tej serii w misji sojuszniczej poza Bałtykiem.

Co to za okręt

ORP Mewa należy do typu Kormoran II (projekt 258) i jest trzecim z sześciu planowanych okrętów tej serii. Jednostkę zwodowano 17 grudnia 2020 roku, przekazano Marynarce Wojennej 22 grudnia 2022 roku, a banderę podniesiono na niej 14 lutego 2023 roku.

Okręt ma 58,5 metra długości i wyporność około 830 ton. Jego standardowa załoga liczy 45 osób (z możliwością zaokrętowania do 52). Charakterystyczną cechą Kormoranów jest kadłub z austenitycznej stali nierdzewnej — rozwiązanie zmniejszające pole magnetyczne okrętu, co ma kluczowe znaczenie przy działaniach wśród min morskich.

Kto podjął decyzję

Decyzję o wydzieleniu okrętu do zadań poza granicami kraju podpisał prezydent RP Karol Nawrocki. To on, jako zwierzchnik sił zbrojnych, formalnie kieruje polskie jednostki do misji zagranicznych.

Po co to Polsce i NATO

SNMCMG1 to jedna ze stałych grup morskich sojuszu, zajmująca się obroną przeciwminową — wykrywaniem i neutralizacją min oraz zabezpieczaniem szlaków żeglugowych. Udział polskiego okrętu wzmacnia zdolności sojuszu na akwenach północnej Europy, a jednocześnie daje polskiej załodze cenne doświadczenie w operowaniu poza Bałtykiem i we współpracy z flotami innych państw.

Dlaczego to ważne

Regularny udział polskich okrętów w stałych zespołach NATO to konkretny, a nie tylko deklaratywny wkład Polski w bezpieczeństwo sojuszu. Dla Marynarki Wojennej, która od lat przechodzi modernizację, to również sprawdzian nowoczesnego sprzętu w wymagających warunkach otwartego oceanu — i sygnał, że polskie jednostki są gotowe działać ramię w ramię z sojusznikami daleko od rodzimych portów.