Pomorze dołącza do grona regionów z własnym związkiem metropolitalnym — a wraz z nim do samorządów popłynie realny strumień pieniędzy.

Co powstaje

Jak podaje „Rzeczpospolita”, prezydent Karol Nawrocki podpisał 2 lipca 2026 roku ustawę tworzącą związek metropolitalny na Pomorzu. Obejmie on Gdańsk, Gdynię, Sopot oraz okoliczne samorządy — łącznie 61 gmin i powiatów.

Nowa struktura ma koordynować zadania wykraczające poza granice pojedynczych gmin — przede wszystkim integrację transportu publicznego, a także planowanie przestrzenne i rozwój regionu.

Pieniądze zostają na miejscu

Kluczowa dla samorządów jest strona finansowa. Związek ma być zasilany głównie z podatków, które dziś trafiają do budżetu centralnego. W praktyce oznacza to, że w regionie zostaną setki milionów złotych: w pierwszym roku funkcjonowania mowa o około 150 mln zł, a docelowo — o kwocie rzędu 500 mln zł rocznie.

To środki, które samorządy będą mogły przeznaczyć na wspólne inwestycje, w pierwszej kolejności na spójny system komunikacji w całym obszarze metropolitalnym.

Druga taka metropolia w Polsce

Pomorska metropolia to dopiero drugi taki związek w kraju. Pierwszym była Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia (GZM) na Śląsku, działająca od 2017 roku — przy okazji nowej ustawy znowelizowano też przepisy dotyczące śląskiego związku. Rozwiązanie sprawdzone na południu Polski zyskuje więc odpowiednik na północy.

Dlaczego to ważne

Powołanie Metropolii Pomorskiej to jedna z ważniejszych zmian ustrojowych dla samorządu w tym regionie od lat. Dla mieszkańców Trójmiasta i okolic najbardziej odczuwalnym efektem powinna być lepiej zintegrowana komunikacja — wspólne bilety, spójniejsze rozkłady i inwestycje transportowe łączące duże miasta z mniejszymi gminami. W szerszym ujęciu to test dla modelu, w którym część decyzji i pieniędzy przenosi się z poziomu centralnego bliżej mieszkańców.