Okres tańszego tankowania dobiega końca. Rząd nie przedłuża wsparcia, które przez kilka miesięcy łagodziło ceny na stacjach.

Co potwierdził minister

Jak podaje Bankier.pl, minister finansów Andrzej Domański potwierdził, że tzw. pakiet CPN był rozwiązaniem tymczasowym, ściśle związanym z napięciami na Bliskim Wschodzie i wywołanym przez nie wzrostem cen paliw. Skoro był odpowiedzią na nadzwyczajną sytuację, wraz z jej ustąpieniem traci rację bytu.

Czym był pakiet CPN

Program wprowadzono pod koniec marca 2026 roku, by zbić ceny na stacjach. Składały się na niego trzy elementy: obniżka VAT na paliwa z 23 proc. do 8 proc., redukcja akcyzy (o ok. 29 gr na litrze benzyny i 28 gr na litrze oleju napędowego, do minimum dopuszczonego przez przepisy UE) oraz mechanizm cen maksymalnych na stacjach. Razem dało to kierowcom wyraźnie niższe rachunki za tankowanie.

Co się zmienia od lipca

Pakiet obowiązywał do 30 czerwca 2026 roku. Od lipca wracają normalne stawki — VAT na paliwa ponownie wynosi 23 proc., a akcyza wraca do standardowego poziomu. Sam powrót VAT z 8 do 23 proc. musi przełożyć się na zauważalny wzrost cen na stacjach: to różnica kilkunastu procent w podatku doliczanym do każdego litra. Dokładna skala podwyżek będzie jednak zależeć również od bieżących notowań ropy i kursu złotego oraz od polityki cenowej sieci paliwowych.

Co to oznacza dla kierowców

Dla kierowców i firm transportowych koniec pakietu to powrót do wyższych kosztów paliwa — odczuwalny zwłaszcza w wakacyjnym sezonie wyjazdów. Warto śledzić ceny na stacjach w pierwszych dniach lipca, bo to wtedy zmiana stawek podatkowych przełoży się na to, co zobaczymy na dystrybutorach. Z perspektywy budżetu państwa utrzymywanie obniżek w nieskończoność było trudne do udźwignięcia — stąd decyzja o wygaszeniu wsparcia mimo niewygodnego dla kierowców momentu.