Sprawa 28-letniego lekarza Dawida Kacprzyka, byłego szefa szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR) w Warszawskim Szpitalu Południowym, wraca z nową siłą po wywiadzie, jakiego w Kanale Zero udzielił dr Emil Jędrzejewski, były ordynator placówki. W odpowiedzi Kacprzyk — za pośrednictwem swojego pełnomocnika, adwokata Jacka Duboisa — opublikował oświadczenie i zapowiedział kroki prawne. Wszystkie strony przedstawiają rozbieżne stanowiska, a sprawą zajmuje się prokuratura; obowiązuje domniemanie niewinności.
Co padło w Kanale Zero
Według relacji medialnych dr Jędrzejewski postawił podczas rozmowy bardzo poważne zarzuty dotyczące funkcjonowania SOR pod kierownictwem Kacprzyka. Mówił m.in., że na oddziale dochodziło do wadliwie wykonywanych procedur o tragicznych następstwach, a część pacjentów miała pozostawać bez właściwej opieki. To wypowiedzi jednej ze stron sporu — nie są one rozstrzygnięciem sądu ani prokuratury.
Oświadczenie Kacprzyka
W oświadczeniu opublikowanym przez Rzeczpospolitą Kacprzyk kategorycznie zaprzeczył, by miał związek ze wskazanymi przez dr. Jędrzejewskiego incydentami. Stwierdził, że były ordynator „bezpodstawnie łączy [go] ze zdarzeniami, z którymi nie miał nic wspólnego". Według lekarza w przypadku śmierci pacjenta w łazience SOR nie jest on stroną toczącego się postępowania karnego, a opisywane badanie tomografem miało odbyć się poza okresem jego zatrudnienia w placówce.
Kacprzyk zapowiedział, że „podjął już działania prawne", a sprawa zostanie skierowana na drogę postępowania sądowego. Jego pełnomocnik, mec. Jacek Dubois, w rozmowie z Rzeczpospolitą zapowiedział proces karny, jeśli dr Jędrzejewski nie odwoła wypowiedzi, które adwokat określił jako „nieprawdziwe i zniesławiające".
Godziny pracy i zarobki
Dyskusja o Kacprzyku zaczęła się od jego czasu pracy i dochodów. Według danych szpitala lekarz w 2025 r. miał wypracować w tej jednej placówce 3976 godzin, czyli średnio ok. 331 godzin miesięcznie — niemal 11 godzin dziennie przez cały rok. Money.pl informowało, że jego pracę sprawdza także kolejny szpital. W oświadczeniu majątkowym radnego KO w dzielnicy Ursus Kacprzyk zadeklarował 1,6 mln zł dochodu z praktyki lekarskiej.
Reakcje instytucji
Według Do Rzeczy warszawska prokuratura prowadzi dwa odrębne śledztwa; jedno dotyczy wyłudzenia co najmniej ok. 558 tys. zł na podstawie faktur mających zawyżać czas pracy lekarza. Z doniesień wynika, że Kacprzyk został zwolniony ze szpitala, zrezygnował z członkostwa w KO, a w połowie czerwca miał zwrócić placówce ok. 500 tys. zł po korekcie faktur. Czy postawiono mu zarzuty karne — pozostaje do potwierdzenia. Sprawą zajmują się również NFZ, Państwowa Inspekcja Pracy oraz Naczelna Izba Lekarska.
Szerszy kontekst
Sprawa stała się impulsem do dyskusji systemowej. Naczelna Izba Lekarska zaproponowała wprowadzenie limitu czasu pracy lekarzy na poziomie ok. 312 godzin miesięcznie — to niewiele mniej, niż Kacprzyk miał przepracować w jednej placówce. Propozycja jest bezpośrednią reakcją na ujawnione nieprawidłowości.



