Jedna z najbardziej rozpoznawalnych sieci odzieżowych świata wyraźnie kurczy się w realnym świecie — i przenosi ciężar do internetu.
Znikające sklepy
Jak podaje Rzeczpospolita, od końca 2022 roku H&M zamknął 644 sklepy — z 4702 lokalizacji sieć skurczyła się do 4038. Samo tempo w ostatnim czasie przyspieszyło: w ciągu pół roku ubyło 136 sklepów, a w porównaniu rok do roku sieć ma o 163 placówki mniej.
To nie są przypadkowe cięcia, lecz element głębszej zmiany modelu działania — od gęstej sieci dużych sklepów w stronę mniejszej liczby, bardziej wyspecjalizowanych placówek i sprzedaży internetowej.
Koniec marki Monki
Restrukturyzacja pochłonęła całą markę. Jak zaznacza „Rzeczpospolita”, należąca do grupy H&M młodzieżowa marka Monki została do końca 2025 roku całkowicie wygaszona, a jej ofertę wchłonęła marka Weekday. To pokazuje, że koncern nie tylko zamyka pojedyncze sklepy, ale też upraszcza swoje portfolio.
Presja z Chin
Głównym źródłem kłopotów jest konkurencja globalnych platform sprzedażowych — przede wszystkim chińskich Shein i Temu. Oferują one bardzo tanią odzież i szybkie dostawy, bez konieczności utrzymywania kosztownej sieci sklepów stacjonarnych. Dla tradycyjnych sieci mody to trudny do przebicia model, a — jak zauważa „Rzeczpospolita” — cyfrowy kanał sprzedaży H&M nie zrekompensuje strat w handlu stacjonarnym tak skutecznie, jak udaje się to konkurencji.
Co robi H&M
Sieć nie rezygnuje, lecz przestawia strategię: modernizuje infrastrukturę cyfrową, stawia na mniejsze, „lokalne” sklepy z asortymentem dopasowanym do konkretnego rynku oraz na lepszą, bardziej spersonalizowaną obsługę. To próba znalezienia miejsca dla sklepu stacjonarnego w świecie, w którym coraz więcej zakupów odzieżowych odbywa się przez telefon.
Dlaczego to ważne
Kłopoty H&M to sygnał szerszej zmiany w handlu modą, którą widać także w Polsce: ekspansja tanich platform z Azji przestawia nawyki zakupowe i zmusza duże, tradycyjne marki do przemyślenia całego modelu biznesowego. Dla klientów oznacza to więcej zakupów online i rzadszą sieć sklepów w galeriach; dla pracowników branży — realne pytania o przyszłość miejsc pracy. To jedna z tych zmian, które dzieją się stopniowo, ale trwale przebudowują rynek.



