Jak działał proceder
Czterej obywatele Ukrainy mieli prowadzić sieć fikcyjnych call center, z których dzwoniono do Polaków, podszywając się pod pracowników banków. Oszuści wykorzystywali fałszywe platformy inwestycyjne, portale ogłoszeniowe i linki phishingowe, nakłaniając ofiary do przelewów, podawania kodów BLIK i autoryzowania transakcji. Grupa działała w latach 2024–2025 m.in. w Gdańsku, Krakowie i Poznaniu. Obowiązuje domniemanie niewinności.
Skala strat
Poszkodowanych zostało kilkadziesiąt osób, a indywidualne straty sięgały od kilku tysięcy aż do 906 tys. zł w przypadku jednej ofiary. Łącznie grupa wyłudziła około 5 mln zł. Śledztwo prowadziła Prokuratura Regionalna w Lublinie, a akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Gdańsku. Liderowi grupy, Vitalijowi K. ps. „Automat”, postawiono 74 zarzuty — w tym 35 oszustw i 35 przypadków prania pieniędzy. Za oszustwo i pranie pieniędzy grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Szerszy problem
To fragment większego zjawiska. W odrębnej sprawie Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości informowało o rozbiciu trzech call center, w których straty Polaków sięgnęły 80 mln zł, a poszkodowanych było co najmniej 2 tys. osób. Takie grupy działają jak przestępcze „korporacje” — z podziałem ról i scenariuszami rozmów.
Jak się chronić
- Bank nigdy nie prosi przez telefon o hasło, kod BLIK ani instalację dodatkowej aplikacji.
- Uważaj na presję czasu — „konto zagrożone, działaj natychmiast” to typowy chwyt.
- Nie instaluj oprogramowania do zdalnego pulpitu (AnyDesk, TeamViewer) na prośbę „konsultanta”.
- Sprawdzaj firmy inwestycyjne w rejestrze KNF; obietnice pewnych, wysokich zysków to pułapka.
- Uwaga na „odzyskiwanie środków” — ofiary bywają okradane po raz drugi.
W razie podejrzenia oszustwa rozłącz się, zadzwoń na oficjalną infolinię banku i zgłoś sprawę policji lub przez stronę CBZC.



