Coraz wyższe temperatury

Polska znalazła się w zasięgu silnej fali upałów. W piątek 26 czerwca maksymalne temperatury sięgają 27–34°C (w Warszawie ok. 33°C), a w sobotę 27 czerwca na krańcach zachodnich termometry pokażą do 38°C, w stolicy około 35°C. Kulminacja gorąca przypada na niedzielę — wtedy na zachodzie i w centrum kraju zbliżymy się do 40°C. Ulgi nie przynoszą noce: minimalne temperatury to 16–20°C, a w centrach miast jeszcze więcej z powodu miejskiej wyspy ciepła.

Ostrzeżenia IMGW

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia przed upałem. Alerty drugiego stopnia objęły m.in. województwa lubuskie, wielkopolskie, kujawsko-pomorskie, dolnośląskie, łódzkie, opolskie, świętokrzyskie i lubelskie oraz części zachodniopomorskiego, śląskiego, małopolskiego, podkarpackiego i mazowieckiego. Ostrzeżenia pierwszego stopnia obowiązują w pozostałych rejonach, m.in. na Pomorzu, Podlasiu i części Warmii i Mazur. Alerty obowiązują od czwartku od godz. 12:00 do soboty do godz. 10:00.

Przyczyną jest rozległy wyż sprowadzający nad Polskę gorące, zwrotnikowe powietrze z zachodu — podobnie jak nad południe Europy.

Zagrożenia i zalecenia

Po szczycie upałów możliwe są gwałtowne burze z silnym wiatrem i ulewami. Rośnie też ryzyko udarów cieplnych — niepokojące objawy to zawroty i ból głowy, nudności, osłabienie, przyspieszone tętno i dezorientacja.

Służby przypominają o podstawowych zasadach: regularne picie wody, lekka i jasna odzież, ograniczenie wysiłku na zewnątrz między 11 a 16, korzystanie z klimatyzowanych „miejsc chłodu” uruchamianych przez miasta oraz bezwzględny zakaz pozostawiania dzieci i zwierząt w nagrzanych autach. Przy wysokich temperaturach w miejscu pracy pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikom wodę.

Szerszy kontekst

Fala upałów nad Polską to część zjawiska obejmującego znaczną część Europy, w tym Włochy i region śródziemnomorski. Klimatolodzy wskazują, że epizody ekstremalnego ciepła w Europie Środkowej stają się coraz częstsze i intensywniejsze.