Polska na celowniku
Polska należy do krajów najbardziej narażonych na rosyjskie kampanie dezinformacyjne w Europie — wynika z danych zebranych m.in. przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych (EEAS) oraz z analizy opublikowanej przez Rzeczpospolitą. W analizowanym okresie badacze prześledzili ponad 244 tysiące wpisów w mediach społecznościowych — na platformach Telegram, X, Facebook, YouTube i TikTok — które łącznie osiągnęły niemal 1,39 miliarda wyświetleń. Zidentyfikowano przy tym ponad 2,6 tysiąca źródeł wykazujących oznaki nienaturalnego, skoordynowanego zachowania charakterystycznego dla operacji wpływu.
Jak działa machina dezinformacji
Rosyjskie operacje informacyjne rzadko polegają na bezpośredniej promocji Kremla — sięgają po bardziej wyrafinowane techniki. Analitycy wskazują, że kampanie koncentrują się na pogłębianiu podziałów społecznych, podważaniu zaufania do instytucji demokratycznych i osłabianiu poparcia dla Ukrainy oraz NATO. Treści są dystrybuowane zarówno za pośrednictwem oficjalnych mediów państwowych, jak i sieci kont ukrywających powiązania z Moskwą.
Według NASK — Państwowego Instytutu Badawczego monitorującego cyberprzestrzeń — tylko w 2025 roku zgłoszono platformom ponad 46,5 tysiąca materiałów dezinformacyjnych. Wynik moderacji jest niepokojący: platformy usunęły zaledwie 12 procent zgłoszeń, ograniczyły widoczność kolejnych 68 procent, a niemal 20 procent materiałów pozostało bez reakcji.
Tematy, które dzielą
Najczęściej eksploatowane narracje skierowane przeciwko Polsce dotyczą ukraińskich uchodźców, których dezinformacja konsekwentnie przedstawia jako zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego. Wśród innych powtarzających się tematów EEAS wskazuje na fałszywe tezy o podziale Ukrainy między zachodnie mocarstwa, spreparowane cytaty polityków sugerujące brak perspektyw dla Ukrainy w UE czy twierdzenia o wycofywaniu się Zachodu z militarnego wsparcia Kijowa. Rosyjskie kampanie celowały też w wybory — operacja „Doppelganger" zakłócała m.in. polskie wybory prezydenckie w 2025 roku.
Skala europejska
Polska nie jest odosobnionym przypadkiem. Rosyjskie i chińskie operacje dezinformacyjne objęły w 2024 roku ponad 90 krajów i 300 organizacji. Według dostępnych analiz platforma X odpowiada za większość wykrytej aktywności dezinformacyjnej, choć dokładny odsetek zależy od metody badania. Niemcy i Francja — obok Polski — były wskazywane przez EEAS jako główne cele kampanii wymierzonych w relacje z Ukrainą.
Co robić
W odpowiedzi na rosnące zagrożenie wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiadał prace nad legislacją zobowiązującą platformy do większej przejrzystości algorytmów. Eksperci postulują zaostrzenie sankcji wobec podmiotów powiązanych z Moskwą, zacieśnienie współpracy między platformami a organizacjami weryfikującymi fakty oraz reformy prawne. NASK wskazuje na rosnące znaczenie materiałów typu deepfake — generowanych przez sztuczną inteligencję — które mają wywołać silne reakcje emocjonalne i utrudnić rozróżnienie prawdy od fałszu. Zdaniem instytutu brak jednolitych procedur zgłaszania takich treści i nierówna odpowiedź platform pozostają dziś główną luką w systemie ochrony.



