Regał z książkami zamiast zamkniętych drzwi

W kilku sklepach sieci E.Leclerc pojawił się nowy element wyposażenia: strefa czytelnicza. Według „Rzeczpospolitej" placówki w Szczecinie oraz w Radomiu w niedziele objęte zakazem handlu działają jako czytelnie — z możliwością wypożyczania i kupowania książek oraz wypicia kawy. Przy okazji klienci mogą zrobić zwykłe zakupy spożywcze. Sklepy są czynne w te dni mniej więcej w godzinach 10–18.

Pomysł nie jest zupełnie nowy. Jak zauważa portalspozywczy.pl, tworzenie czytelni i punktów wypożyczania książek stało się jedną z popularniejszych metod korzystania z ustawowych wyjątków. E.Leclerc dodatkowo zapowiada spotkania autorskie, co ma uwiarygodnić „kulturalny" charakter miejsca.

Co mówi ustawa o zakazie handlu

Obowiązująca od 1 marca 2018 r. ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta zakazuje handlu w większość niedziel, przewidując jednak długą listę wyjątków — m.in. dla placówek pocztowych, stacji paliw, dworców, aptek, kwiaciarni czy obiektów kultury i sportu.

To właśnie te wyjątki bywają wykorzystywane. Najgłośniejszy był przypadek placówek pocztowych: sklepy rejestrowały usługi pocztowe jako działalność dodatkową, by handlować w niedziele. Lukę tę miała zamknąć nowelizacja z 2022 r., która wymaga, by działalność pocztowa była „przeważająca". Inne sieci próbowały też łączyć sprzedaż z wypożyczalniami sprzętu sportowego.

Sąd Najwyższy: książki nie zmieniają charakteru sklepu

Kluczowe dla oceny „czytelni" jest postanowienie Sądu Najwyższego z 22 lutego 2024 r. (sygn. III KK 593/23). SN oddalił kasację i potwierdził, że umieszczenie w sklepie regałów z książkami nie czyni z niego placówki kultury. Wyjątek dotyczy bowiem sklepów znajdujących się wewnątrz zakładów kultury, sportu czy oświaty — a nie odwrotnie. W tamtej sprawie utrzymano grzywnę w wysokości 2 tys. zł.

Innymi słowy: orzecznictwo już raz uznało, że sama czytelnia w markecie nie wystarczy, by legalnie handlować w niedzielę.

Reakcje: kontrole i zarzut omijania prawa

Sprawą zajęło się Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Według „Rzeczpospolitej" minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk poleciła Głównemu Inspektorowi Pracy pilną kontrolę placówki w Radomiu, by sprawdzić, czy „czytelnie" nie są obejściem przepisów.

E.Leclerc broni się argumentem, że poszczególnymi sklepami zarządzają niezależni przedsiębiorcy, którzy „samodzielnie podejmują decyzje dotyczące bieżącej działalności swoich placówek". Związkowcy są bardziej dosadni — wskazują, że część sieci świadomie omija zakaz pod pozorem czytelni, bo kary są zbyt niskie, by odstraszyć. Spór sprowadza się więc do prostego pytania: czy 2 tys. zł grzywny powstrzyma sieć, dla której niedzielny utarg jest wielokrotnie wyższy.