Dwie największe gospodarki Zachodu coraz wyraźniej różnią się w podejściu do cyfrowego pieniądza — i mówi to sporo o tym, jak każda z nich rozumie rolę państwa w finansach.
Czym jest CBDC
CBDC (central bank digital currency) to cyfrowa forma pieniądza emitowanego przez bank centralny. To nie kryptowaluta: nie opiera się na zdecentralizowanej sieci ani na blockchainie w rozumieniu bitcoina, lecz jest publicznym pieniądzem w cyfrowej postaci, kontrolowanym przez instytucję państwową — w przypadku strefy euro przez Europejski Bank Centralny.
Europa: krok po kroku ku cyfrowemu euro
Jak informuje Europejski Bank Centralny, 30 października 2025 roku Rada Prezesów EBC zdecydowała o przejściu do kolejnej fazy projektu cyfrowego euro, po zakończeniu fazy przygotowawczej rozpoczętej w listopadzie 2023 roku. Pilotaż i pierwsze transakcje zaplanowano na połowę 2027 roku — pod warunkiem przyjęcia odpowiednich przepisów w 2026 roku. Ewentualna pierwsza emisja mogłaby nastąpić w 2029 roku.
Bank podaje też konkretne koszty: nakłady do pierwszej emisji to około 1,3 mld euro, a roczne koszty operacyjne od 2029 roku — około 320 mln euro. EBC zastrzega, że ostateczna decyzja o emisji zapadnie dopiero po uchwaleniu prawa.
Prace legislacyjne już trwają. Jak podaje Bankier.pl, 23 czerwca 2026 roku komisja gospodarcza i monetarna Parlamentu Europejskiego przyjęła założenia regulacji, otwierając drogę do negocjacji między instytucjami UE. Projekt zakłada, że cyfrowe euro miałoby status prawnego środka płatniczego — na równi z gotówką.
USA: zakaz zamiast eksperymentu
Waszyngton obrał odwrotny kurs. Jak relacjonuje Bankier, amerykański Kongres pracuje nad ustawowym ograniczeniem cyfrowego dolara. Ustawa okołomieszkaniowa („21st Century ROAD to Housing Act”) zawierała zakaz emisji cyfrowego dolara co najmniej do 2030 roku i przeszła przez obie izby miażdżącą większością (358 do 32 w Izbie Reprezentantów oraz 85 do 5 w Senacie), choć prezydent Donald Trump odmówił jej podpisania. W przygotowaniu jest też szerszy projekt (CLARITY Act), który proponuje bezterminowy zakaz — na razie utknął w Senacie.
Spór o prywatność i kontrolę
Za różnicą podejść stoi fundamentalny spór. Zwolennicy cyfrowego euro wskazują na szybsze i tańsze płatności, wzmocnienie suwerenności finansowej Europy oraz włączenie cyfrowe osób bez pełnego dostępu do bankowości. Krytycy CBDC — a to stanowisko bliższe amerykańskiej debacie — obawiają się o prywatność i ryzyko, że państwo mogłoby śledzić lub blokować transakcje obywateli.
EBC deklaruje, że cyfrowe euro ma chronić prywatność i że bank nie potrzebuje szczegółowych danych o użytkownikach do realizacji swoich zadań. To jednak obietnica, której dotrzymanie oceni dopiero praktyka.
Dlaczego to ważne dla Polski
Choć Polska nie jest w strefie euro, kierunek obrany przez UE będzie miał znaczenie także dla polskich konsumentów i firm — od standardów płatności po debatę o gotówce i prywatności. Cyfrowy pieniądz banku centralnego to jedna z najpoważniejszych zmian w systemie finansowym od dekad, a spór Europy z USA pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o technologię, lecz o to, kto i na jakich zasadach kontroluje pieniądz.



