Era zakupów, w których drobiazg z Chin docierał do Polski bez żadnych opłat celnych, dobiega końca. Od początku lipca zmieniają się zasady dla milionów kupujących online.

Koniec przywileju do 150 euro

Jak podaje Bankier.pl, przez lata przesyłki spoza Unii o wartości poniżej 150 euro wjeżdżały na unijny rynek bez cła. Próg, pomyślany jako ułatwienie dla sporadycznych zamówień prywatnych, stał się — zdaniem Komisji Europejskiej — furtką do masowego importu drobnicy, głównie z Chin, za pośrednictwem platform takich jak Temu, Shein i AliExpress. Skala jest ogromna: liczba małych paczek trafiających do UE liczona jest w miliardach rocznie.

Opłata za kategorię, nie za paczkę

Zamiast zera pojawia się zryczałtowana należność celna naliczana za każdą kategorię produktów w przesyłce. Mechanizm jest prosty: kilka identycznych koszulek to jedna kategoria, ale koszulka, bluza i etui na telefon to już trzy kategorie — i wyższy łączny koszt. Im bardziej zróżnicowany koszyk, tym wyższa opłata.

Kto faktycznie zapłaci

Kluczowe pytanie brzmi: czy kupujący dostanie rachunek od celnika? Według Krajowej Administracji Skarbowej — nie bezpośrednio. Obowiązek uiszczenia należności spoczywa na podmiocie wprowadzającym towar na rynek, czyli w praktyce na platformie sprzedażowej, operatorze pocztowym lub firmie kurierskiej odpowiedzialnej za odprawę. Konsument nie będzie wzywany do urzędu.

To jednak nie znaczy, że zakupy nie podrożeją. Platformy mogą wliczyć nowy koszt w cenę produktu lub doliczyć go przy kasie jako osobną pozycję — to ich decyzja biznesowa. W praktyce część sklepów już testuje pokazywanie opłaty celnej w podsumowaniu zamówienia.

Po co ta zmiana

Komisja Europejska wprost przyznaje, że dotychczasowe zwolnienie bywało nadużywane — wartość paczek zaniżano lub sztucznie dzielono zamówienia, by zmieścić się poniżej progu. Europejscy sprzedawcy od lat skarżyli się, że konkurują z podmiotami nieponoszącymi tych samych obciążeń. Nowe zasady mają wyrównać szanse, a przy okazji zasilić budżety.

Co to oznacza w praktyce

Najmocniej zmiany odczują kupujący drobne, tanie artykuły z różnych kategorii — to właśnie takie zamówienia mogą podrożeć najbardziej. Platformy, by zachować konkurencyjność, mogą przyspieszyć budowę magazynów w UE, co skróciłoby dostawy, ale niekoniecznie obniżyłoby ceny. Przed zakupem warto sprawdzić, czy sklep uwzględnia już nowe opłaty — bo cena widoczna na ekranie nie zawsze będzie równa tej przy odbiorze.