Cinkciarz.pl, niegdyś jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich fintechów, dziś jest synonimem jednej z największych afer na rynku usług finansowych. Kantor internetowy z Zielonej Góry, działający od 2010 roku i rozwijany pod międzynarodową marką Conotoxia, w październiku 2025 roku trafił do upadłości. Jak relacjonuje Bankier.pl, za suchymi danymi z postępowania kryje się spór o jurysdykcję, seria pozwów i narracja o zaginionych kryptowalutach.
Od fintechowego sukcesu do upadłości
Cinkciarz.pl założył Marcin Pióro. Firma oferowała wymianę walut, przelewy, płatności online i usługi inwestycyjne, a od 2017 roku rozwijała się międzynarodowo jako Conotoxia. Przełomem był 2 października 2024 roku, gdy Komisja Nadzoru Finansowego cofnęła zezwolenie na działalność instytucji płatniczej; jednym z głównych zarzutów miało być mieszanie środków klientów ze środkami spółki.
Wniosek o upadłość złożono wiosną 2025 roku, a ogłosił ją Sąd Rejonowy w Zielonej Górze 27 października 2025 roku. Funkcję syndyka pełni Łukasz Grenda. W postępowaniu zgłosiło się około 8 tysięcy wierzycieli, a łączne zadłużenie sięga ok. 200 mln zł przy zabezpieczonym majątku rzędu 20 mln zł — czyli pokrywającym jedynie około 10 proc. zobowiązań.
Spór o jurysdykcję: Polska czy USA?
Kluczowym wątkiem stała się walka o to, gdzie ma toczyć się postępowanie. Według Bankier.pl przedstawiciele Cinkciarza próbowali przenieść sprawę przed sądy w Stanach Zjednoczonych, argumentując, że spółka miała tam swoją faktyczną siedzibę. Sąd w Zielonej Górze odrzucił tę argumentację, a Sąd Okręgowy w Poznaniu oddalił zażalenie.
Pozwy na 90 mln zł
Syndyk uruchomił działania mające odzyskać majątek na rzecz wierzycieli. Według Bankier.pl chodzi o łącznie około 90 mln zł: ok. 57 mln zł od spółki Conotoxia Holding oraz ok. 30 mln zł powiązane z założycielem firmy. Skala strat klientów pozostaje przedmiotem szacunków — prokuratura wskazuje na kwoty rzędu co najmniej 125 mln zł, a w niektórych doniesieniach pojawia się nawet 185 mln zł; dokładna wartość może wzrosnąć w toku postępowania.
Ucieczka założyciela i mit o bitcoinach
Marcin Pióro opuścił Polskę po cofnięciu licencji przez KNF. Założyciela poszukiwano czerwoną notą Interpolu; 19 maja 2025 roku został zatrzymany w USA, w stanie Missouri.
Najgłośniejszym elementem obrony stała się opowieść o kryptowalutach. Pióro miał twierdzić, że służby podczas przeszukań zabrały 492 bitcoiny oraz nośniki z dostępem do kryptowalutowych portfeli. Jak podkreśla syndyk, w masie upadłościowej „nie ma śladu kryptowalut", a deklaracji o 492 bitcoinach nie potwierdzono jako majątku spółki — to wątek sporny, który muszą rozstrzygnąć organy ścigania.
Sprawa pozostaje wrażliwa prawnie. Marcinowi Pióro przysługuje domniemanie niewinności, a ostateczne ustalenia co do odpowiedzialności i kwot zapadną w toku postępowań karnych i upadłościowych.



