Zmiana układu sił
Pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł niepokojące dane dla polskiego przemysłu. Jak podaje „Rzeczpospolita”, polski eksport AGD na rynki unijne spadł wartościowo o 10 proc., podczas gdy chińskie dostawy do Europy wzrosły o 7 proc. Chiny odpowiadają już za około 35 proc. sprzętu AGD sprzedawanego w całej Unii — wynik, który jeszcze kilka lat temu byłby trudny do wyobrażenia, gdy chiński sprzęt kojarzył się głównie z najniższą półką cenową.
Polska — fabryczne zaplecze Europy
Polska od lat jest największym producentem AGD w Unii Europejskiej. To u nas powstają pralki, lodówki i zmywarki dla zachodnich marek — działają tu m.in. zakłady BSH (Bosch, Siemens), Whirlpool we Wrocławiu czy duża fabryka Miele. Cały europejski przemysł AGD zatrudnia, według stowarzyszenia APPLiA Europe, blisko 984 tys. osób (bezpośrednio i pośrednio) i wytwarza dziesiątki miliardów euro wartości dodanej rocznie. Znacząca część tej produkcji przypada na Polskę.
Atutem Polski przez dekady była bliskość zachodnich rynków: krótkie łańcuchy dostaw i szybka reakcja na zamówienia. Tę przewagę Chiny stopniowo neutralizują skalą produkcji i — jak wskazują analitycy — wsparciem państwa dla eksportu.
Marki, których nie rozpoznajemy jako chińskie
Chińscy producenci nie konkurują już tylko ceną. Haier od 2019 roku jest właścicielem europejskich marek Candy i Hoover, a wcześniej przejął amerykańskie GE Appliances. Midea i Hisense również rozbudowują obecność w segmentach średnim i wyższym. W efekcie europejski klient często nie wie, że kupuje sprzęt chińskiego koncernu.
Czas na odpowiedź Brukseli
Unia ma narzędzia obrony przed nieuczciwą konkurencją — postępowania antydumpingowe i antysubsydyjne — ale ich uruchomienie wymaga czasu i woli politycznej. Dotąd Komisja Europejska koncentrowała się na chińskich samochodach elektrycznych i fotowoltaice, nakładając cła. Branża AGD nie była jeszcze przedmiotem analogicznego postępowania, choć producenci coraz głośniej domagają się równych zasad gry.
Dla polskich fabryk i ich pracowników liczy się tempo. Decyzje o ograniczaniu mocy produkcyjnych zachodnie koncerny podejmują z wyprzedzeniem — jeśli unijna odpowiedź przyjdzie zbyt późno, korekta może być dotkliwa dla regionów, w których AGD to istotny pracodawca.



