Cyfrowa transformacja państwa zderza się z procedurami, które powstały w zupełnie innym tempie technologicznym.

Procedury wolniejsze niż technologia

Jak podaje Rzeczpospolita, sztywne procedury zamówień publicznych trwają od 6 do 12 miesięcy. W tym czasie specyfikacja i ceny sprzętu potrafią całkowicie się zdezaktualizować, zanim jeszcze dojdzie do podpisania umowy. W efekcie urząd kupuje rozwiązanie, które w momencie dostawy jest już o krok za rynkiem.

Problem jest tym poważniejszy, że dotyczy najszybciej zmieniającego się segmentu — sprzętu do sztucznej inteligencji, gdzie kolejne generacje układów i akceleratorów pojawiają się w tempie, którego administracyjne procedury nie są w stanie dogonić.

Rynek rośnie, presja na zakupy też

Skala wyzwania rośnie wraz z pieniędzmi. Jak zaznacza „Rzeczpospolita”, rynek IT urósł w 2025 roku o ponad 320 proc. po uruchomieniu wcześniej zablokowanych środków z Krajowego Planu Odbudowy. Do tego dochodzą globalne uwarunkowania: niedobory komponentów, rosnące ceny elektroniki i napięcia geopolityczne, które dodatkowo destabilizują dostawy i wyceny.

To połączenie sprawia, że zamawiający działają w warunkach dużej niepewności — planują zakupy w oparciu o parametry, które za pół roku mogą być nieaktualne, a jednocześnie muszą wydać środki w wyznaczonym czasie.

Recepta: elastyczniejsze przetargi

Według „Rzeczpospolitej” branża ma już pomysł na rozwiązanie, a rząd deklaruje otwartość na zmiany. Kierunek jest dość jasny: zamiast opisywać w przetargu konkretny model urządzenia i sztywne parametry, warto definiować wymagania funkcjonalne — czyli oczekiwaną wydajność i efekt, jaki sprzęt ma osiągać. Taki opis pozwala dostarczyć rozwiązanie aktualne na dzień realizacji, a nie na dzień ogłoszenia postępowania.

Dlaczego to ważne

To nie jest wyłącznie problem informatyków. Chodzi o efektywność wydawania publicznych — w dużej części europejskich — pieniędzy, które mają wspierać cyfryzację państwa, a nie finansować sprzęt przestarzały już w chwili wdrożenia. Jeśli procedury pozostaną bez zmian, urzędy będą stały przed wyborem: kupować technologię „na wczoraj” albo zaczynać postępowanie od nowa. W obu przypadkach traci na tym jakość usług publicznych i tempo modernizacji administracji.