Dla wielu miłośników motoryzacji ręczna zmiana biegów w Ferrari to symbol utraconej epoki. Teraz włoska marka ogłosiła powrót manuala w modelu 12Cilindri, choć w formie, która wzbudza tyle zachwytu, co dyskusji.

Manual, ale „by-wire"

Nazwa „Manuale" może być myląca. Nie chodzi o klasyczny układ, w którym pedał sprzęgła i dźwignia są mechanicznie połączone ze skrzynią. Ferrari zastosowało rozwiązanie „by-wire", czyli sterowane elektronicznie.

W praktyce kierowca przełącza sześć pierwszych biegów oraz bieg wsteczny tak, jak w tradycyjnym manualu, poruszając dźwignią w metalowej „bramce". Ruchy lewarka śledzą dwa czujniki Halla, a niewielki mechanizm blokuje możliwość wrzucenia biegu poza trybem manualnym. Sygnał z pedału sprzęgła jest przekazywany elektronicznie i steruje pracą hydrauliki skrzyni dwusprzęgłowej. Innymi słowy, to cyfrowa rekonstrukcja klasycznej obsługi, nad którą czuwa elektronika.

Osiem biegów, ale nie wszystkie „ręczne"

Pod maską pracuje wolnossący silnik V12 o pojemności 6,5 litra, generujący 819 KM i około 678 Nm momentu obrotowego. Napęd przenosi ośmiobiegowa skrzynia dwusprzęgłowa, w której kierowca samodzielnie wybiera sześć pierwszych przełożeń, a biegi siódmy i ósmy działają automatycznie, z myślą o wygodnej jeździe.

Osiągi pozostają na poziomie godnym Ferrari: przyspieszenie od zera do 100 km/h zajmuje około trzech sekund, a prędkość maksymalna sięga około 340 km/h. Auto ma powstać w limitowanej serii 1499 egzemplarzy, a zamówić je będzie można w ramach programu personalizacji Tailor Made. Ceny nie ujawniono.

Dlaczego Ferrari wraca do korzeni

Ostatnie modele marki z prawdziwą manualną skrzynią, 599 GTB Fiorano i California, zjechały z taśm w 2012 roku. Od tego czasu Ferrari, jak większość producentów aut sportowych, postawiło na szybkie, dwusprzęgłowe skrzynie bez pedału sprzęgła.

Powrót do manuala, choćby w wersji elektronicznej, to ukłon w stronę tych, dla których prowadzenie samochodu jest sztuką, a nie tylko szybkim przemieszczaniem się. Puryści zwrócą uwagę, że „by-wire" to nie to samo, co mechaniczne sprzęgło. Dla wielu kierowców liczyć się będzie jednak przede wszystkim to, że za kierownicą znów można poczuć rytm ręcznej zmiany biegów, nawet jeśli w tle pracuje nowoczesna elektronika.