Auto elektryczne w mieście bywa wygodne, ale wakacyjna trasa przez pół Europy to zupełnie inna historia. Zamiast spontaniczności pojawia się planowanie każdego przystanku pod kątem ładowarki.
Nierówna infrastruktura
Jak podaje Rzeczpospolita, sieć ładowarek w Europie jest rozłożona bardzo nierówno. Podczas gdy Holandia ma gęste pokrycie, południe oraz środkowo-wschodnia część kontynentu wypadają znacznie gorzej.
Autor tekstu opisuje wyprawę do Neapolu, gdzie szybkich ładowarek było mało, a część z nich była zajęta. To zmuszało do korzystania z wolniejszych punktów, które pochłaniały wakacyjny czas. Na urlopowej trasie to nie teoria, lecz realne godziny stracone na czekaniu.
Płatności w wielu aplikacjach
Drugą barierą jest brak jednolitego systemu płatności. Podróżny przekraczający granice musi pobierać aplikacje kolejnych operatorów i zakładać osobne konta.
To nie tylko uciążliwość, ale i potencjalnie wyższy koszt niż przy skorzystaniu z opcji roamingu. Zamiast jednej karty czy aplikacji na całą podróż, kierowca żongluje kilkoma systemami, ucząc się każdego od nowa w kolejnym kraju.
Nawet wypożyczalnie się wycofują
Wymowne jest to, co dzieje się na rynku wynajmu. Duże firmy, jak Hertz, Sixt i Europcar, ograniczyły floty elektryków z powodu strat finansowych.
Sam Hertz pozbył się około 20 tysięcy samochodów elektrycznych, czyli mniej więcej jednej trzeciej swojej floty EV, wskazując na wysokie koszty napraw i szybką utratę wartości. Skalę spadku pokazują ceny używanych elektryków, które obniżyły się o około 25 procent w Niemczech i 30 procent w Wielkiej Brytanii wobec poziomu sprzed pandemii. To sygnał, że oczekiwania wobec tej technologii zderzyły się z rzeczywistością.
Kierunek: powolna poprawa
Nie jest to jednak obraz bez nadziei. Unijne przepisy AFIR nakazują stopniowy rozwój infrastruktury wzdłuż głównych tras, ze strefami szybkiego ładowania oddalonymi od siebie o nie więcej niż 60 kilometrów. Wdrożenie postępuje, choć etapami.
Co to znaczy dla podróżnych
Praktyczny wniosek jest wyważony. Dziś dłuższa, spontaniczna podróż po Europie autem elektrycznym pozostaje trudniejsza niż hybrydą czy autem spalinowym, głównie z powodu luk w infrastrukturze i rozdrobnionych płatności. Kto planuje taką trasę, powinien z góry wyznaczyć punkty ładowania i pobrać potrzebne aplikacje.
To nie znaczy, że elektrykiem nie da się jechać na wakacje. Znaczy tylko, że wymaga to więcej przygotowania, a mniej improwizacji. Wraz z rozbudową sieci ładowarek, do której zobowiązują unijne przepisy, ta bariera powinna maleć. Na razie jednak wakacyjny wyjazd elektrykiem to raczej zadanie dla dobrze zorganizowanych niż dla zwolenników jazdy bez planu.



