Kampania powietrzna Stanów Zjednoczonych przeciwko Iranowi weszła w drugi tydzień. Amerykanie uderzali w cele na terytorium irańskim dziewiątą noc z rzędu, a obie strony pozostają w fazie, w której nikt nie sygnalizuje gotowości do zatrzymania się.
Co znalazło się na liście celów
Według komunikatów strony amerykańskiej, przytaczanych przez Rzeczpospolitą, uderzenia objęły stanowiska dowodzenia, pozycje obrony przeciwlotniczej wraz z radarami, wyrzutnie rakiet i dronów oraz sieci łączności.
To zestaw celów typowy dla fazy, w której atakujący dąży do rozmontowania zdolności przeciwnika do prowadzenia zorganizowanych działań: najpierw oczy i uszy, czyli radary i łączność, potem środki rażenia. CENTCOM, dowództwo odpowiedzialne za region, uzasadnia operację dążeniem do ograniczenia możliwości atakowania przez Iran statków handlowych i cywilnych marynarzy przepływających przez Cieśninę Ormuz.
Ormuz jako oś całego konfliktu
Cieśnina Ormuz to wąskie gardło, przez które przechodzi znaczna część światowego transportu ropy naftowej. Postawienie jej w centrum oficjalnego uzasadnienia operacji jest wyborem świadomym: przenosi ciężar argumentacji z konfliktu dwustronnego na ochronę żeglugi międzynarodowej.
Dla polskiego czytelnika przekłada się to bezpośrednio na ceny paliw. Rynki reagują na wydarzenia w tym rejonie z wyprzedzeniem i nieproporcjonalnie do faktycznych przerw w dostawach, bo wyceniają ryzyko, a nie stan bieżący.
Straty po stronie amerykańskiej
W komunikatach potwierdzono śmierć dwóch amerykańskich żołnierzy. W sprawie trzeciego, uznanego wcześniej za zaginionego, poinformowano o odnalezieniu niezidentyfikowanych szczątków ludzkich. W odrębnym zdarzeniu w Iraku zginął jeden żołnierz, a jeden został ranny.
Donald Trump, odnosząc się do przebiegu operacji, stwierdził, że Iran stracił praktycznie wszystko pod względem militarnym, a same uderzenia opisał jako oddanie czci trzem wielkim patriotom. To retoryka, która wiąże kampanię powietrzną z poległymi żołnierzami i utrudnia jej zakończenie bez wyraźnego rozstrzygnięcia.
Odpowiedź Teheranu
Iran zawiesił memorandum ze Stanami Zjednoczonymi, uzasadniając to tym, że jest zajęty obroną kraju. To krok o charakterze przede wszystkim politycznym: zamyka kanał, który mógł służyć do deeskalacji.
Ocena tego, ile z irańskiego potencjału faktycznie przetrwało dziewięć nocy nalotów, pozostaje na tym etapie niemożliwa do niezależnej weryfikacji. Deklaracje strony atakującej o zniszczeniu zdolności przeciwnika są w konfliktach powietrznych regularnie korygowane w dół, gdy pojawiają się niezależne analizy zdjęć satelitarnych.
Co warto obserwować
Kluczowe pytanie nie dotyczy kolejnej nocy nalotów, tylko tego, czy Iran zdecyduje się odpowiedzieć w sposób, który wciągnie w konflikt państwa regionu. Wcześniejsze fazy tej konfrontacji obejmowały już uderzenia w kierunku baz amerykańskich w Zatoce.
Drugim wskaźnikiem jest sama Cieśnina Ormuz. Dopóki żegluga przez nią odbywa się bez przerw, konflikt pozostaje kosztowny głównie dla jego stron. Zakłócenie ruchu w cieśninie zamieniłoby go w problem gospodarczy dla całego świata, łącznie z Polską.



