Statystyki przechwytów narkotykowych czyta się zwykle jako miarę skuteczności służb. W przypadku danych z ostatnich lat równie dobrze można je czytać jako miarę tego, ile towaru przez Polskę przechodzi.
Skok, którego nie da się wytłumaczyć samą pracą policji
Liczby zestawione przez Rzeczpospolitą układają się w krzywą, która przez ostatnie dwie dekady poszła stromo w górę. W pierwszym półroczu tego roku Centralne Biuro Śledcze Policji przejęło 84 tony narkotyków. Przez cały poprzedni rok było to 29 ton.
Perspektywa historyczna czyni ten skok jeszcze wyraźniejszym. W latach 2001 do 2017 średnia roczna wynosiła około 1,1 tony. W okresie 2022 do 2025 to już około 19 ton rocznie. Mówimy więc o wzroście rzędu kilkunastokrotnym w skali dwóch dekad.
Sama kokaina: 2,3 tony w 2023 roku, 4,2 tony w 2024, 3,7 tony w 2025 i 5,2 tony w ciągu zaledwie sześciu miesięcy tego roku.
Wytwórnie, których nie ma nigdzie indziej
Najbardziej uderzająca jest jednak inna liczba, dotycząca produkcji. W 2024 roku w całej Europie zlikwidowano 63 wytwórnie syntetycznych katynonów. Czterdzieści siedem z nich, czyli blisko trzy czwarte, działało w Polsce. Dla porównania w Holandii było ich jedenaście, w Niemczech trzy, na Łotwie i Litwie po jednej.
To nie jest przypadkowa nierównowaga. Liczba likwidowanych w Polsce laboratoriów syntetycznych utrzymuje się na wysokim poziomie: 56 w 2023 roku, 58 w 2025, a w samym pierwszym półroczu tego roku już 51.
Polska nie jest w tym obrazie wyłącznie rynkiem zbytu. Jest miejscem produkcji dla znacznej części kontynentu.
Dwa rynki, dwie ceny
Rozwarstwienie rynku widać najlepiej w cenniku. Porcja kokainy kosztuje od 400 do 500 złotych. Porcja syntetycznych katynonów, w slangu nazywanych kryształami, około pięćdziesięciu.
Ta różnica, dziesięciokrotna, wyznacza dwa osobne obiegi. Pierwszy dotyczy osób, które mogą wydać kilkaset złotych na wieczór. Drugi jest dostępny praktycznie dla każdego, kto ma przy sobie banknot pięćdziesięciozłotowy.
Konsekwencje zdrowotne tego podziału są niesymetryczne. Syntetyczne katynony to substancje o zmiennym, nieprzewidywalnym składzie, produkowane w warunkach bez jakiejkolwiek kontroli. Ich niższa cena nie oznacza łagodniejszego działania, tylko tańszą produkcję.
Kto o tym mówi
W materiale wypowiadają się między innymi komendant główny policji generał Marek Boroń, rzecznik CBŚP Krzysztof Wrześniowski, a także byli funkcjonariusze: Tomasz Safjański, dziś wykładowca akademicki, oraz Jacek Tomaszewski. Perspektywę medyczną przedstawia toksykolog dr Eryk Matuszkiewicz z poznańskiego szpitala.
To zestawienie samo w sobie jest wymowne: o skali zjawiska mówią zarówno ci, którzy je ścigają, jak i ci, którzy odbierają jego skutki na oddziale toksykologicznym.
Czego te dane nie mówią
Warto zachować ostrożność w jednym punkcie. Rosnące przechwyty mogą oznaczać zarówno większy rynek, jak i skuteczniejsze służby, a najpewniej jedno i drugie naraz. Sama liczba przejętych ton nie wystarcza, by orzec, jak zmieniła się liczba osób używających narkotyków w Polsce.
To, co z tych danych wynika bez wątpliwości, dotyczy roli kraju w europejskim łańcuchu dostaw. Trzy czwarte likwidowanych na kontynencie wytwórni katynonów to nie jest statystyka, którą da się wyjaśnić lepszą pracą polskiej policji.



