Norwegią wstrząsnął jeden z największych pożarów mieszkalnych w jej historii. Jak podaje RMF24, ogień strawił ponad sto domów.

Ogień pod Oslo

Do pożaru doszło w piątkowe popołudnie w dzielnicy Krokstadelva w Drammen, mieście położonym około 40 kilometrów na południowy zachód od Oslo. Płomienie objęły osiedle domów szeregowych i szybko rozprzestrzeniały się na kolejne budynki.

Akcję gaśniczą utrudniał silny wiatr i gęsty, czarny dym. W okolicy słychać było eksplozje, a mieszkańcy w pośpiechu opuszczali swoje domy. Ewakuowano setki osób.

Bilans zniszczeń

Jak podaje RMF24, ogień zniszczył ponad 100 domów. To ogromna strata materialna, która pozbawiła dachu nad głową wiele rodzin naraz.

Mimo skali zdarzenia nie ma doniesień o ofiarach śmiertelnych ani osobach zaginionych. Jeden ze strażaków doznał niegroźnych obrażeń. W kontekście tak rozległego pożaru brak ofiar w ludziach to najważniejsza dobra wiadomość.

Największy od wojny

W akcję zaangażowano około 80 strażaków, wspieranych przez sześć śmigłowców, a także policję i jednostki obrony cywilnej. Do gaszenia ściągnięto siły z kilku gmin oraz z Oslo.

Dowódca akcji Frode Presthus nie krył, jak poważna jest sytuacja. Jak cytuje RMF24, stwierdził, że według jego wiedzy jest to największy pożar mieszkań w Norwegii od czasów drugiej wojny światowej, i wprost nazwał zdarzenie katastrofą.

Przyczyna nieznana

Na razie nie wiadomo, co wywołało pożar. Ustalenie przyczyny będzie zadaniem dla służb po opanowaniu ognia i ostygnięciu pogorzeliska. Dla mieszkańców Krokstadelvy najbliższe dni upłyną pod znakiem szacowania strat i szukania dachu nad głową.