Chłodzenie mieszkań przestaje być w Europie fanaberią, a staje się realną potrzebą. Jak podaje Rzeczpospolita, fale upałów napędzają sprzedaż klimatyzatorów na niespotykaną dotąd skalę.

Producenci liczą zyski

Boom widać w wynikach największych firm. Jak podaje Rzeczpospolita, Samsung notuje dwucyfrowe wzrosty sprzedaży na rynkach włoskim, hiszpańskim i francuskim, a chińska Midea zwiększyła sprzedaż przez niemieckie kanały internetowe o blisko 40 procent.

Rosnący popyt zgłasza też Mitsubishi Electric, zwłaszcza we Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Niemczech. To pokazuje, że nie jest to chwilowy wyskok w jednym kraju, lecz szersza zmiana obejmująca całą Europę Zachodnią.

Europa wciąż z tyłu

Skala wzrostu bierze się z niskiego punktu startu. Jak podaje Rzeczpospolita, klimatyzację ma w Europie zaledwie około 23 procent gospodarstw domowych.

Dla porównania w Stanach Zjednoczonych jest to niemal 90 procent, w Japonii 93 procent, a w Chinach 79 procent. Ta różnica pokazuje, jak ogromny potencjał wzrostu wciąż drzemie na europejskim rynku, w miarę jak lata stają się coraz gorętsze.

Coraz więcej dni z upałem

Za popytem stoi pogoda. Jak podaje Rzeczpospolita, w 2024 roku było o 25 procent więcej dni wymagających chłodzenia niż w roku 2020. Kolejne rekordowe fale upałów tylko utrwalają ten trend.

Dla mieszkańców oznacza to zmianę podejścia: urządzenie, które dawniej uchodziło za luksus, coraz częściej jest traktowane jak podstawowe wyposażenie domu, zwłaszcza w miastach, gdzie upał daje się we znaki najmocniej.

Rachunek za chłód

Ta zmiana ma jednak swoją cenę energetyczną. Jak podaje Rzeczpospolita, zapotrzebowanie na energię elektryczną do chłodzenia wzrosło w latach 2015–2024 o połowę, sięgając około 2900 terawatogodzin, a do 2035 roku ma zwiększyć się o kolejne 1600 terawatogodzin.

To pokazuje drugą stronę medalu. Masowe chłodzenie poprawia komfort i bezpieczeństwo w czasie upałów, ale jednocześnie mocno obciąża systemy energetyczne. Im cieplejszy klimat, tym większe zapotrzebowanie na prąd potrzebny właśnie po to, by przed tym ciepłem się schronić.