Los europejskiego rolnictwa jest ściśle związany z owadami, których na co dzień prawie nie zauważamy. Jak podaje Bankier.pl, eksperci przygotowali plan ochrony zapylaczy, ostrzegając, że od nich zależy przyszłość kontynentu.
Kto stoi za planem
Dokument opracował międzynarodowy zespół naukowców współpracujących w ramach ośmiu projektów finansowanych z unijnego programu Horyzont Europa, takich jak Butterfly, PollinERA, WildPosh, RestPoll czy Safeguard. Autorem omawiającego go tekstu jest dr Michał Filipiak z Instytutu Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Celem jest zwrócenie uwagi decydentów na to, że ochrona owadów zapylających powinna być obecna we wszystkich obszarach polityki, a nie traktowana jako temat marginalny.
Skala zagrożenia
Dane są niepokojące. Jak podaje Bankier.pl, w Europie wyginięciem zagrożonych jest około 37 procent gatunków bzygów, 15 procent motyli oraz około 10 procent gatunków pszczół. To pokazuje, że problem nie dotyczy jednej grupy owadów, lecz szerokiego spektrum zapylaczy.
Ich znikanie nie jest wyłącznie problemem przyrodniczym. Zapylacze są niezbędne dla wielu upraw, od owoców po rośliny oleiste, więc ich ubytek uderza wprost w produkcję żywności.
Rachunek jest wysoki
Ochrona zapylaczy ma też wymiar finansowy. Jak podaje Bankier.pl, szacowany koszt spadku ich liczebności dla Europy to około 24 miliardy euro rocznie, z czego na kraje Unii Europejskiej przypadałoby około 12 miliardów euro.
To liczby, które pokazują, że zapylacze pełnią realną funkcję gospodarczą. Ich praca przekłada się na plony i przychody rolników, a jej zanik oznaczałby wymierne straty w całej gospodarce żywnościowej.
Co proponują eksperci
Plan koncentruje się wokół kilku głównych kierunków. Jak podaje Bankier.pl, są to przede wszystkim ograniczenie stosowania pestycydów, odbudowa siedlisk owadów, rozwój monitoringu zapylaczy oraz uwzględnianie ich ochrony we wszystkich politykach Unii Europejskiej.
Chodzi o to, by działania z różnych dziedzin, od rolnictwa po ochronę środowiska, nie przeczyły sobie nawzajem, lecz wspólnie sprzyjały owadom. Bez takiego spójnego podejścia trudno będzie odwrócić niekorzystne trendy.
Polski wątek
W działania włącza się także Polska. Jak podaje Bankier.pl, ważnym krokiem jest pilotaż programu „Misja: Zapylacze", realizowany przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska.
To sygnał, że ochrona owadów zapylających przestaje być hasłem, a staje się elementem konkretnych programów. Dla zwykłego czytelnika płynie z tego prosty wniosek: dobrostan pszczół i motyli to nie tylko kwestia przyrody, ale i tego, co znajdzie się na talerzu.



