Rząd kończy z dopłatami do paliw. Jak podaje Rzeczpospolita, program, który przez ostatni czas zbijał ceny na stacjach, przestał obowiązywać.

Na czym polegał program

Program o nazwie „Ceny Paliwa Niżej", w skrócie CPN, opierał się na kilku mechanizmach obniżających koszt tankowania. Chodziło przede wszystkim o obniżoną stawkę VAT na paliwa, głównie benzynę i olej napędowy, oraz o ustalanie ich cen maksymalnych na stacjach.

Do tego dochodziła obniżka akcyzy na te paliwa. Połączenie tych rozwiązań sprawiało, że ceny na polskich stacjach były wyraźnie niższe, niż wynikałoby to z samych warunków rynkowych.

Kiedy się skończył

Program dobiegł końca z upływem czerwca 2026 roku. Jak podaje Rzeczpospolita, przepisy dotyczące obniżki akcyzy wygasły nieco wcześniej, bo już w połowie czerwca.

Oznacza to, że mechanizmy sztucznie obniżające ceny paliw przestały działać. Od tej pory ceny na stacjach kształtują się już bez wsparcia budżetu państwa.

Ile to kosztowało

Utrzymywanie niskich cen paliw nie było darmowe. Według Ministerstwa Finansów koszt programu CPN wyniósł około 4,7 miliarda złotych.

To kwota, którą państwo dopłacało, by ceny na stacjach pozostawały niższe. Premier Donald Tusk tłumaczył zakończenie programu tym, że z budżetu nie można bez końca wykładać pieniędzy na ten cel, a samo rozwiązanie miało charakter tymczasowy.

Co dalej z cenami

Za decyzją stoją także względy szersze niż sam budżet. Jak podaje Rzeczpospolita, wśród przyczyn wskazywano niepewność co do sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa, które mogą wpływać na światowe ceny surowców.

Dzięki programowi Polska utrzymywała jedne z najniższych cen paliw w Europie. Jego zakończenie oznacza, że kierowcy mogą odczuć zmianę przy dystrybutorze, a dalszy poziom cen będzie zależał już przede wszystkim od notowań ropy i kursu złotego.