Pomysł, by wiek emerytalny kobiet zależał od tego, czy mają dzieci, wywołał gorącą dyskusję. Sondaż pokazuje, że Polacy w większości takiej propozycji nie akceptują.
O co chodzi w propozycji
Jak podaje Rzeczpospolita, pomysł przedstawiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej, w programie „Tłit" Wirtualnej Polski.
Propozycja zakłada zróżnicowanie wieku emerytalnego kobiet. Te, które mają przynajmniej jedno dziecko, przechodziłyby na emeryturę w wieku 60 lat, czyli tak jak obecnie. Kobiety bezdzietne pracowałyby dłużej, do 65. roku życia, a więc na zasadach zbliżonych do tych, jakie obowiązują mężczyzn. Jak ujęła to minister, jeśli kobieta ma dzieci, obowiązuje inny wiek emerytalny, a jeśli nie ma, powinna mieć system taki jak mężczyźni.
Co pokazał sondaż
Reakcja opinii publicznej jest jednoznaczna. Instytut Badań Pollster przeprowadził na zlecenie „Super Expressu" sondaż w dniach 16 i 17 lipca 2026 roku, metodą internetową (CAWI), na próbie 1021 dorosłych Polaków. Maksymalny błąd oszacowania wyniósł około 3 procent.
Przeciw propozycji opowiedziało się 62 procent badanych. Popiera ją 27 procent, a 11 procent nie ma zdania. Przewaga przeciwników jest więc wyraźna, ponad dwukrotna wobec zwolenników.
Dlaczego temat jest drażliwy
Propozycja dotyka wrażliwego splotu spraw: polityki demograficznej, praw kobiet i prywatnych decyzji życiowych. Z jednej strony pojawia się argument o wspieraniu rodzicielstwa w obliczu niskiej dzietności. Z drugiej strony różnicowanie uprawnień emerytalnych w zależności od posiadania dzieci budzi zastrzeżenia o sprawiedliwość i ingerencję państwa w osobiste wybory.
Warto zachować tu neutralność, bo to spór wartości, którego sondaż nie rozstrzyga. Pokazuje on jedynie, jak rozkłada się poparcie, a nie która strona ma rację.
Jak to czytać
Wynik badania jest czytelny: to pomysł, który w obecnej formie nie ma społecznej akceptacji. Większość Polaków odrzuca warunkowanie wieku emerytalnego kobiet posiadaniem dzieci.
Trzeba jednak pamiętać o granicach takiego pomiaru. Sondaż mierzy nastrój wobec konkretnie postawionego pytania, a nie gotowy projekt ustawy. Na razie mówimy o propozycji wyrażonej w wywiadzie, a nie o rozwiązaniu legislacyjnym. Sam sondaż pokazuje za to jedno wyraźnie: pomysł, by bezdzietne kobiety pracowały dłużej, trafił na silny opór społeczny, i to jest fakt, który każdy polityk będzie musiał wziąć pod uwagę.



