Rynek mieszkaniowy coraz wyraźniej przechyla się na stronę kupujących. Jak podaje Rzeczpospolita, rosnąca oferta i słabnąca sprzedaż tworzą warunki, w których łatwiej wynegocjować niższą cenę.

Sprzedaż wyhamowała

Dane z drugiego kwartału pokazują wyraźne spowolnienie. Deweloperzy w siedmiu największych miastach sprzedali w tym czasie 11,8 tysiąca mieszkań. To wprawdzie o prawie 13 procent więcej niż rok wcześniej, ale zarazem o 8,4 procent mniej niż w pierwszym kwartale tego roku.

W całym pierwszym półroczu firmy deweloperskie znalazły nabywców na 24,7 tysiąca lokali. Widać więc, że popyt jest, ale wyraźnie słabszy niż na początku roku, co zmienia układ sił na rynku.

Przewaga po stronie kupujących

Sednem obecnej sytuacji jest relacja podaży i popytu. Gdy mieszkań w ofercie jest dużo, a sprzedaż zwalnia, to kupujący, a nie deweloper, dyktuje warunki. Jak podaje Rzeczpospolita, eksperci wprost oceniają, że to dobry moment na negocjacje cen.

Taka przewaga nabywcy oznacza w praktyce nie tylko możliwość rozmowy o samej cenie, ale też o dodatkowych elementach transakcji, takich jak wykończenie, miejsce postojowe czy warunki płatności. Im dłużej mieszkanie czeka na kupca, tym większe pole do rozmowy.

Nie wszędzie tak samo

Sytuacja nie jest jednak identyczna w całym kraju. Jak zaznacza Rzeczpospolita, rynki w Warszawie i Trójmieście są opisywane jako zrównoważone, czyli takie, gdzie podaż i popyt pozostają w większej równowadze.

To oznacza, że siła negocjacyjna kupujących może być różna w zależności od miasta i konkretnej inwestycji. Tam, gdzie oferta wyraźnie przewyższa liczbę chętnych, przestrzeń do targowania się będzie większa niż na rynkach bardziej wyrównanych.

Co dalej z rynkiem

Prognozy na cały rok pozostają umiarkowanie optymistyczne dla branży. Analitycy JLL przewidują, że w 2026 roku podpisanych zostanie około 48–49 tysięcy umów, co oznaczałoby wzrost o 12–14 procent wobec 2025 roku.

Zdaniem ekspertów korzystny dla kupujących układ, w którym warto negocjować, powinien utrzymać się do końca roku. Dla osób planujących zakup mieszkania to sygnał, że nie trzeba przyjmować pierwszej podanej ceny, lecz warto rozmawiać o warunkach transakcji.