Sezon urlopowy to dla lotnisk żniwa, a tegoroczne zapowiadają się wyjątkowo. Dane z pierwszego półrocza pokazują wyraźne wzrosty, a porty regionalne szykują się na tłumy podróżnych.

Dobry pierwszy semestr

Jak podaje Rzeczpospolita, liderem wzrostu jest Kraków. Port w Balicach obsłużył w pierwszym półroczu 2026 roku prawie 7 milionów pasażerów, dokładnie 6 966 123, co oznacza wzrost o 15 procent, czyli o około 900 tysięcy osób więcej niż rok wcześniej.

Rosną też inne porty. Katowice odprawiły w tym czasie 3,22 miliona pasażerów, o 7 procent więcej, czyli o 213 tysięcy. Poznań obsłużył 1,84 miliona podróżnych, ze wzrostem o 2 procent. Nawet mniejsza Łódź zanotowała wzrost o 6,4 procent, do niemal 229 tysięcy pasażerów.

Mocny czerwiec

Sam czerwiec dał dobry impuls przed wakacjami. Poznań obsłużył w tym miesiącu 482 558 pasażerów, o 6 procent więcej niż rok wcześniej. Kraków przekroczył w czerwcu 1,37 miliona podróżnych, a Katowice zbliżyły się do 889 tysięcy.

To wyniki, które budują optymizm przed szczytem sezonu. Czerwiec bywa miesiącem przejściowym, więc mocne dane z tego okresu zapowiadają jeszcze większy ruch w pełni lata.

Dokąd latają Polacy

Kierunki dobrze pokazują wakacyjne preferencje. Z Katowic najwięcej pasażerów leciało do egipskich kurortów i Turcji: do Marsa Alam, Hurghady oraz Antalyi. To klasyka urlopu w cieple, z gwarancją słońca.

Z Krakowa popularne są zarówno miasta europejskie, jak i kierunki wypoczynkowe: wśród najczęściej wybieranych są Barcelona, Rzym, Antalya, Tel Awiw i Walencja. Widać w tym połączenie turystyki miejskiej z klasycznym wyjazdem na plażę.

Prognozy na wakacje

Branża liczy, że lipiec i sierpień przyniosą rekordy. Kraków szacuje w te dwa miesiące około 2,9 miliona pasażerów, Katowice liczą na mniej więcej milion miesięcznie, a Poznań spodziewa się ponad miliona podróżnych łącznie.

Te prognozy trzeba traktować jako oczekiwania portów, a nie dane już zrealizowane. Kierunek jest jednak czytelny: po dobrym półroczu polskie lotniska regionalne wchodzą w wakacje z rozpędem i realną szansą na rekordowe wyniki. Dla pasażerów oznacza to więcej połączeń, ale też zatłoczone terminale w szczycie sezonu.