Sklepy H&M są stałym elementem galerii handlowych w całej Polsce, więc kurczenie się sieci szwedzkiej marki to nie tylko problem odległej centrali. To sygnał, jak bardzo zmienia się handel odzieżą pod naporem taniej konkurencji z Azji.
Sieć się kurczy
Jak podaje Rzeczpospolita, między końcem 2022 a połową 2026 roku H&M zmniejszył liczbę sklepów z 4702 do 4038, czyli o 644 placówki. Tempo zamknięć nie słabnie: w samym ostatnim półroczu zniknęło 136 sklepów.
Do tego dochodzą decyzje o markach. Monki, siostrzana marka kierowana do młodszych klientów, zakończyła działalność do końca 2025 roku, a jej asortyment przeniesiono do portfolio marki Weekday. To pokazuje, że grupa nie tylko przycina sieć, ale i porządkuje swoje szyldy.
Wyniki pod presją
Liczby finansowe potwierdzają trudny moment. Sprzedaż w pierwszym półroczu 2026 roku spadła o 1 procent, choć rentowność się poprawiła. To sytuacja, w której firma tnie koszty i broni marż, ale nie potrafi zatrzymać erozji sprzedaży.
Kluczowe jest to, skąd bierze się presja. Materiał wskazuje wprost na chińskie platformy Shein i Temu, które podcinają H&M niższymi cenami i szybką wysyłką, unikając przy tym kosztów utrzymania sieci fizycznych sklepów. Jak zauważa cytowany analityk, wyzwaniem dla H&M przestała być rywalizacja z Zarą, a stała się nią konkurencja z graczami działającymi w modelu cyfrowym, szybciej i taniej.
Odpowiedź: cyfryzacja i mniejsze sklepy
H&M nie zamierza jednak tylko się cofać. Zapowiedział inwestycje w infrastrukturę cyfrową, ruszające w drugiej połowie 2026 roku, które mają usprawnić podejmowanie decyzji, przyspieszyć procesy i poprawić zarządzanie zapasami.
Druga część planu dotyczy samych sklepów. Zamiast wielkich lokalizacji firma stawia na mniejsze placówki bliżej lokalnych społeczności, z ofertą dopasowaną do konkretnego rynku i bardziej osobistą obsługą. To próba znalezienia takiej roli dla sklepu fizycznego, której platforma internetowa nie odtworzy.
Co to oznacza
Historia H&M dobrze ilustruje szerszą zmianę w handlu odzieżą. Model oparty na dużej sieci sklepów w galeriach mierzy się z konkurentami, którzy w ogóle takich kosztów nie ponoszą. To zmienia reguły gry, a nie tylko układ sił.
Dla klientów w Polsce praktyczny wniosek jest taki, że sieć H&M może się dalej przerzedzać, a nacisk przesuwać w stronę zakupów online i mniejszych sklepów. Czy stawianie na bliskość i doświadczenie zakupowe wystarczy wobec taniej, szybkiej konkurencji z Azji, pokażą kolejne kwartały. Na razie widać jedno: tradycyjny handel odzieżą musi się gruntownie przedefiniować.



