Europejskie puchary to dla polskich klubów szansa i sprawdzian zarazem. GKS Katowice już w pierwszym meczu przekonał się, że w eliminacjach nie ma taryfy ulgowej.

Obiecujący początek, gorzki koniec

Jak podaje Rzeczpospolita, w pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji GKS Katowice przegrał na wyjeździe z MSK Żylina 1:2.

Początek dla polskiej drużyny był wymarzony. Już w 6. minucie, po rzucie rożnym Bartosza Nowaka, na prowadzenie wyprowadził katowiczan Lukas Klemenz. Tak wczesny gol na trudnym, wyjazdowym terenie zapowiadał dobry wieczór.

Żylina odwraca wynik

Prowadzenie nie przetrwało jednak długo. W 31. minucie gospodarze wyrównali z rzutu karnego, który pewnie wykorzystał Miroslav Kacer. Tuż po przerwie, w 48. minucie, drugą bramkę dla Żyliny zdobył Timotej Hranica, dobijając piłkę po strzale Frantiska Kosy.

Od tego momentu inicjatywę przejęli Słowacy, a katowiczanie nie zdołali już odrobić strat. Mecz zakończył się porażką 1:2, co oznacza, że przewaga po pierwszym spotkaniu jest po stronie gospodarzy.

Wszystko w rękach rewanżu

Strata tylko jednej bramki sprawia, że dwumecz pozostaje otwarty. Za tydzień GKS zagra u siebie i przy wsparciu własnej publiczności będzie musiał odrobić jednobramkową stratę.

Zadanie jest wykonalne, ale wymagać będzie skuteczniejszej gry w ataku i większej czujności z tyłu niż na Słowacji. Pierwsza połowa rewanżu pokaże, czy katowiczanie wyciągnęli wnioski z wyjazdowego potknięcia. Na razie to Żylina jest bliżej awansu, choć niewiele.