Wróżenie z kart kojarzy się z pytaniami o miłość, pieniądze i przyszłość. W Korei Południowej pojawił się jednak nowy klient przy stoliku wróżki: pies, a czasem nawet żółw.

Karty dla pupila

Jak podaje Rzeczpospolita, w seulskiej dzielnicy Gangnam działa salon, w którym wróżka Hwang Soo-kyung czyta karty, by, jak twierdzi, poznać emocje i ewentualne dolegliwości zwierząt. Prowadzi go od 2014 roku.

Usługa obejmuje psy, żółwie i gady. Właściciel przychodzi, a karty mają dostarczyć wglądu w to, co dzieje się z pupilem. Jedna karta bywa interpretowana na przykład jako sygnał bólu stawów. Sesja kosztuje około 20 tysięcy wonów, czyli mniej więcej 14 dolarów.

Skąd ta moda

Popularność takiej usługi nie jest przypadkowa. Korea Południowa ma najniższą dzietność na świecie, a wysokie koszty mieszkań i wychowania dzieci sprawiają, że wielu ludzi rezygnuje z rodzicielstwa i traktuje zwierzęta jak członków rodziny.

Widać to w danych. Odsetek gospodarstw domowych posiadających zwierzęta wzrósł z 17,4 procent w 2010 roku do 29,2 procent obecnie. Gdy pupil staje się bliski jak członek rodziny, rośnie też potrzeba, by go zrozumieć, nawet jeśli droga do tego prowadzi przez karty.

Potrzebny zdrowy dystans

Tu konieczna jest szczypta rozsądku. Wróżenie z kart, także zwierzętom, to praktyka oparta na wierze, a nie na medycynie czy nauce. Interpretacja kart nie zastąpi wizyty u weterynarza ani badań, gdy zwierzę realnie choruje.

Materiał źródłowy opiera się głównie na relacjach klientów i samej wróżki, bez głosu sceptyków. Warto o tym pamiętać, czytając o „odkrytych" emocjach czy ukrytych urazach pupili. To raczej forma emocjonalnego wsparcia dla właścicieli niż diagnostyka stanu zwierzęcia.

Znak czasów

Mimo wszystko zjawisko jest ciekawe jako obraz przemian obyczajowych. „Zwierzęcy tarot" pozostaje niszą, ale dobrze pokazuje, jak zmienia się miejsce zwierząt w życiu ludzi, zwłaszcza w społeczeństwie mierzącym się z kryzysem demograficznym.

Dla jednych to sympatyczna ciekawostka, dla innych dowód, jak daleko potrafi pójść przywiązanie do pupila. Jedno jest pewne: skoro ktoś jest gotów zapłacić za wywróżenie nastroju swojego psa, to znak, że zwierzę przestało być „tylko zwierzęciem", a stało się pełnoprawnym domownikiem.