Dane o sprzedaży samochodów premium czyta się zwykle jak barometr zamożności. W tym półroczu barometr pokazuje rzecz ciekawszą niż same liczby: segment rośnie, a jednocześnie traci na znaczeniu.

Liczby z pierwszego półrocza

W pierwszej połowie roku zarejestrowano w Polsce 68 871 samochodów premium. Dane, pochodzące z Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR, przytacza Bankier.pl.

Sama liczba jest wyższa niż rok wcześniej, ale cały rynek nowych aut rósł szybciej, o ponad dziewięć procent. W efekcie udział segmentu premium spadł do 22,1 procent, o blisko dwa punkty procentowe. To właśnie ten spadek jest najciekawszą informacją, bo pokazuje, że mimo rosnącej sprzedaży kupujący relatywnie częściej wybierają marki spoza górnej półki.

Kto to naprawdę kupuje

Najważniejsza liczba w całym zestawieniu nie dotyczy modeli, tylko nabywców. Ponad 70 procent aut premium rejestrują firmy, a nie osoby prywatne. W przypadku Mercedesa GLC odsetek ten sięga 85 procent.

To zmienia sens całej statystyki. Rynek samochodów premium w Polsce jest w znacznej części rynkiem flotowym i podatkowym, a nie odzwierciedleniem prywatnej zamożności. Auto w leasingu firmowym to inna decyzja niż zakup za własne pieniądze: liczą się rata, koszty podatkowe i wartość rezydualna, a nie tylko chęć posiadania. Dlatego wnioskowanie z tych danych o bogaceniu się Polaków byłoby błędem.

Ranking modeli

Na czele zestawienia jest Volvo XC60 z wynikiem 5 819 sztuk, co dało mu siódme miejsce wśród wszystkich aut sprzedanych w Polsce, niezależnie od segmentu. Za nim Mercedes GLC z około czterema tysiącami egzemplarzy, rosnący najszybciej z czołówki. Dalej BMW X3, Audi Q5 i Lexus NX, jedyny w pierwszej piątce ze spadkiem sprzedaży.

Wspólny mianownik jest oczywisty: to same SUV-y. Ten typ nadwozia stanowił 67,5 procent segmentu premium, co odzwierciedla trend globalny, w którym wyższe, przestronne auta wypierają sedany niezależnie od półki cenowej.

Elektryki wciąż z boku

W napędzie dominuje benzyna z udziałem 48,3 procent, przed dieslem z 23,8 procent. Hybrydy typu plug-in to 11,4 procent, klasyczne hybrydy 8,7 procent, a samochody w pełni elektryczne zaledwie 7,7 procent.

To liczba warta podkreślenia, bo przeczy obiegowej narracji. Segment premium bywa przedstawiany jako awangarda elektromobilności, tymczasem w polskich realiach dziewięć na dziesięć drogich aut nadal ma silnik z jakąś formą spalania. Suma hybryd plug-in i aut elektrycznych, czyli pojazdów, które można ładować z gniazdka, nie przekracza dwudziestu procent.

Co z tego wynika

Obraz, który wyłania się z tych danych, jest trzeźwiejszy niż marketing marek premium. Rynek rośnie wolniej niż reszta motoryzacji, opiera się na zakupach firmowych i pozostaje w większości spalinowy.

Dla drugiego półrocza istotne będzie, czy udział segmentu dalej będzie się kurczył. Jeśli tak, potwierdzi to, że przy rosnących kosztach utrzymania nawet zamożniejsza część rynku zaczyna liczyć pieniądze. A powolny wzrost udziału aut z wtyczką pokaże, czy elektryfikacja w tym segmencie rusza wreszcie z miejsca, czy nadal czeka na swój moment.